Ferguson vs Wenger - co zmieniło się od czasów Pizzagate?
06.11.2008; 23:37 / Mateusz Motyl
Sir Alex Ferguson w nadchodzące sobotnie południe będzie musiał wraz ze swoimi żołnierzami stoczyć arcyważną bitwę w północnym Londynie, gdzie ich rywalami będą uzbrojeni „Kanonierzy” pod dowództwem gen. Arsene Wengera. Choć te spotkania zwykły być nazywane swoistymi działaniami wojennymi, Alan Dawson skupił się w tym felietonie nad tym, co zmieniło się przez lata w tym sporze.Konflikt wyrafinowanego Francuza oraz pełnego werwy Szkota od dawna rzucają cień na inne tego typu starcia w Premier League i na stałe zapisały się w historii rozgrywek ligowych w Anglii.
Ferguson zaczął budować swoją wspaniałą drużynę przez lata ’90 ubiegłego wieku, co było początkiem procesu monopolizowania Premier League pod kątem Manchesteru United. Gdy w 1996 roku Arsenal Londyn obejmuje nieznany francuski menedżer, dla klubu z północnego Londynu zaczyna się okres burzliwych zmian personalnych, kulturowych oraz stricte piłkarskich. Charyzma Wengera zagraża statusowi quo Manchesteru, oczywiście z Fergusonem na czele. Prasa to pokochała, fani się tym zafascynowali, a spotkania pomiędzy tymi dwoma dżentelmenami były traktowane priorytetowo i na wszystkie możliwe sposoby analizowane i oceniane przez cały piłkarski świat.
Mecze dostarczały nam dosłownie wszystkiego: zaczynając wylanej zupy i rzuconej pizzy, poprzez ciosy karate i poprzecinane łuki brwiowe, a kończąc na prezentach od sędziów w postaci niesłusznych rzutów karnych zakończonych regularnymi bitwami. W tych ostatnich swój udział mieli również sami trenerzy, którzy unosząc się ogromną dumą nie potrafili przyznać racji arbitrom, nawet gdy ta była po ich stronie.
Czasy się zmieniły. Niegdyś wręcz nie do pomyślenia był transfer nawet najbardziej niepotrzebnego piłkarza do wrogiego klubu. Ten mit prysnął tego lata, gdy Mikael Silvestre za symboliczną opłatą 700 tysięcy funtów przeszedł z Manchesteru do Arsenalu. Ferguson, pomimo tego, że mógł odrzucić ofertę „Kanonierów” z racji tego, że zaakceptował kilka innych ofert za francuskiego obrońcę, ostatecznie pozwolił mu opuścić Old Trafford.
Jest takie stare przysłowie: wróg twojego wroga jest twoim przyjacielem. Jednak czy pojawienie się na horyzoncie pewnego Portugalczyka władającego pewnym londyńskim klubem, w którego swoją fortunę pompuje pewien rosyjski miliarder naprawdę zmieniło wciąż gorącą i dobrze udokumentowaną niechęć pomiędzy dwoma najdłużej pracującymi menedżerami w Premier League? Czy może jednak po prostu złagodnieli na stare lata?
Geneza
Zanim Sir Alex pomyślał o zaproponowaniu Arsene’owi pomeczowej szlanki Whisky, publicznie wyznał: „ On [Wenger] przybył tutaj z Japonii i ma czelność uczyć nas jak uleczyć angielską piłkę nożną”. Chciałoby się powiedzieć - Witaj w Anglii, Arsene!
Relacje pogorszyły się wraz z nastaniem 1998 roku, kiedy nowy boss Arsenalu razem ze swoją drużyną zdobył pierwszy tytuł ligowy od czasu wprowadzenia nowego format rozgrywek. Rozwścieczyło to Fergusona, który przez pięć poprzednich sezonów cztery razy wznosił ręce w górę w geście ligowego triumfu. Marc Overmars nie tylko strzelił niesamowicie ważnego gola przeciwko ekipie “Czerwonych Diabłów”, ale zaliczył również pierwsze trafienie w finale FA Cup w sezonie 1998/1999. The Gunners ustrzelili dublet i dali do zrozumienia Manchesterowi, że ich pozycja na ligowym podwórku nie jest tak stabilna jak zwykli sądzić.
Tak właśnie rozpoczęła się bitwa o prym na Wyspach pomiędzy Londynem a Manchesterem, która z każdym kolejnym sezonem nabierała rumieńców. Jedno jest pewne – obie strony w ironiczny i arogancki sposób próbują udowodnić swoją wyższość nad rywalem.
Latający but Fergiego (luty 2003)
Szósta runda FA Cup w 2003, Old Trafford. Trzy żółte kartki w pierwszych siedmiu minutach pokazały, że obie drużyny nie będą przebierać w środkach, by powstrzymać rywala. Jeff Winter, arbiter tego spotkania apeluje do kapitanów obu zespołów, Patricka Vieiry i Roya Keana o uspokojenie swoich kolegów. Arsenal wygrał tamten mecz 2:0 po bramce z rzutu wolnego Edu oraz pięknym strzale Sylvaina Wiltorda.
Sam mecz, choć w gruncie rzeczy dostarczył wielu emocji, był tylko ciszą przed burzą. Po meczu w szatni gości doszło do niecodziennych scen, z Davidem Beckhamem w roli głównej. Stał się on obiektem krytyki, gdyż piłka po uderzeniu Edu obiła się od Anglika, który zmieniając jej lot zmylił bramkarza swojej drużyny. „ Zostałem zaszczuty, przyciśnięty do ściany… Bez powodu, tylko dla czystej złośliwości” – powiedział Becks. Po meczu, Sir Alex nakazał obciąć Beckhamowi swoją słynną fryzurę, jednak oburzony piłkarz się nie zgodził. Szkot w furii kopnął leżącego na ziemii buta, który z impetem uderzył w czoło “Złotego Chłopca”. Gary Neville, Ryan Giggs I Ruud van Nistelrooy musieli trzymać Beckhama, by ten nie upadł na podłogę. Następnego dnia, David pokazał się światu i swojej żonie w nowej fryzurze – jego włosy nagle stały się krótkie niczym dni, jakie pozostały do końca pobytu w Manchesterze.
Ferguson przeprosił, jednak urażony Beckham przeniósł się do gorącego Madrytu kilka tygodni później.
Bitwa o Old Trafford. Pizzagate. (October 2004)
Arsenal skończył poprzedni sezon bez porażki i od 49 ligowych meczów pozostawał niepokonany. Na ten mecz wszyscy fani Red Devils czekali z utęsknieniem, mając nadzieję na przerwanie niesamowitej serii The Gunners. Zapowiadał się cudowny mecz, lecz… niestety. Niesportowe zachowanie, brutalne faule, oszustwa, symulacje i słabe sędziowanie stworzyły fatalny obraz spotkania. Manchester United wygrywa z niepokonanymi „Kanonierami” 2-0. Jednak to nie koniec emocji. To, co wydarzyło się po meczu, czyli słynna „Bitwa o Bufet”, z pewnością zrekompensowała wszystkim z nadwyżką to mizerne spotkanie.
W "Mojej defensywie", autobiografii Ashleya Cole’a wydanej po Mistrzostwach Świata w 2006 roku czytamy: " Ten kawałek pizzy przeleciał obok mnie i z impetem uderzył Fergusona prosto w twarz. Wszyscy otworzyli szeroko usta i patrzyli, jak pizza powoli osuwa się z jego sławnej twarzy i ostatecznie upada na jego czarny garnitur."
To jednak nie koniec dziwnych widoków tego wieczoru. Latająca filiżanka kawy, swobodnie spadający talerz zupy pomidorowej (lub rosołu – są dwie wersje) oraz Paul Johnson – menedżer odpowiedzialny za zaopatrzenie sprzętu w Arsenalu – z kapiącym z nosa Claret [wino gatunku Bordeux – przyp.red.] – to tylko nieliczne atrakcje „Bitwy o Bufet”. Na deser Arsene Wenger, zgodnie z tradycją, oskarża sędziego Mike’a Rileya o faworyzowanie Manchesteru, a napastnika rywali, Ruuda Van Nistelrooya, nazywa “oszustem”.
Napięcie przed rewanżowym spotkaniem na Highbury w styczniu 2005 było tak wielkie, że stołeczna policja nakazała obydwu menedżerom zaprzestanie publicznego konfliktu, gdyż – jak głosił oficjalny komunikat - może on podziałać jak płachta na byka na fanów obu drużyn.
Chelsea – wspólny wróg jednoczy
Powstanie nowej siły londyńskiej piłki klubowej – mowa tutaj oczywiście o Chelsea Londyn – zmusiła Arsene Wengera i Sir Alexa Fergusona do zawieszenia broni i wspólnej walki z bogactwem The Blues. Zatrudnienie aroganckiego i pewnego siebie Jose Mourinho - zdobywcę pucharu CL wraz z Porto - oraz sprowadzenie kilku świetnych zawodników: Michaela Essiena, Shauna Wright - Phillipsa w 2005 roku oraz Michaela Ballacka, Ashleya Cole’a, Salomona Kalou i Johna Obi Mikela rok później wskazywało na rychły koniec angielskiej dominacji grajków Wengera I Fergusona.
Transfer Johna Obi Mikela do Chelsea odwrócił uwagę Fergusona od Wengera, a przerzucił ją na osobę Portugalczyka Mourinho. W 2005 roku Manchester United oferował norweskiemu klubowi Lyn Oslo 4 miliony funtów za tego nigeryjskiego pomocnika. Transakcja była ustalona, pojawił się news na oficjalnej stronie “Czerwonych Diabłów”, a nawet sam Mikel podczas konferencji prasowej uśmiechnięty pozował do zdjęć z czerwoną koszulką.
Co ciekawe, w tym samym czasie Chelsea poinformowało United, że Mikel jest ich i oznajmiło, że piłkarz już odbył pierwszy trening pod okien Mourinho. Po długiej bitwie o pomocnika, Chelsea zapłaciła 4 miliony funtów Lyn Oslo i 12 milionów funtów Manchesterowi, a wściekły Ferguson stracił cel numer jeden na swojej liście życzeń.
Jak powiedział sam Mikel, Ferguson i Mourinho, pomimo kilku słownych starć, mają do siebie wzajemny szacunek. Jednak nie można już tak powiedzieć o Mourinho i Wengerze. Menedżer Chelsea oskarżył Wengera o bycie ‘voyeurem’, twierdząc że Francuz jest opętany przez swoje statystyki. Z drugiej strony Wenger określa Portugalczyka człowiekiem ‘odciętym od rzeczywistości’.
Nagłe pojawienie się Chelsea jako pretendenta do wygrania Premier League osłabiło wrogość pomiędzy Fergusonem i Wengerem.
Pomeczowe czułości
Wraz z upływem czasu Sir Alex i Arsene nabierają sędziwości I powagi, co było widoczne po zakończeniu ostatniego ligowego spotkania, w którym Manchester pokonał rywala, po golach Cristiano Ronaldo I Owena Hargreavesa.
Po zakończeniu spotkania, mając na uwadze poprzednie sezony, wielu z kibiców spodziewało się dwunasto-rundowej walki, jednak nie zabrzmiał nawet dzwonek rozpoczynający pierwszą rundę. Po końcowym gwizdku sędziego pokonany, lecz uśmiechnięty Wenger przyjacielsko objął Fergusona - zachowanie zgodne z ideologią futbolu i odpowiednie do osiągnięć obu menedżerów.
Tego lata, podczas nieustępliwej i bezwstydnej pogoni Realu Madryt za podpisem Cristiano Ronaldo, Wenger zaoferował nawet swojemu staremu wrogowi pomoc i wsparcie w walce z natarczywymi Hiszpanami.
Mikael Silvestre
Wenger ma pewien nawyk zaskakiwania kibiców. Jego najnowszy nabytek, Mikael Silvestre, nadszedł z podobną dozą szoku, niczym gdy do Arsenalu z Manchesteru United przechodził w 1974 roku Brian Kidd. Jest to zapewne jedyny transfer, jaki kiedykolwiek nastąpi pomiędzy Wengerem a Fergusonem.
Silvestre na oficjalnej stronie Arsenalu wypowiedział się następująco: „Spędziłem całe dziewięć lat w United i zawsze będę ten czas mile wspominał, ale z drugiej strony jestem gotów na nowe wyzwanie. Arsenal wie jak grać techniczny i wyrafinowany futbol oraz ma młody, ale doświadczony skład. Jestem bardzo podekscytowany z powodu rozpoczęcia nowego etapu w mojej karierze oraz mam ogromną nadzieję, że moja gra pomoże klubowi odnieść sukces.”
Sir Alex złożył hołd swemu byłemu piłkarzowi, jednak zdecydował się nie wypowiadać na temat jego nowego klubu.
„Mikael był bardzo dobrym ”służącym”, wspaniałym i profesjonalnym graczem. Życzymy mu wszystkiego najlepszego w jego nowym klubie oraz zarazem dziękujemy za to, jak zasłużył się dla United.”
Zatem, jakim zmianom uległy stosunki pomiędzy Arsenem i Sir Alexem? Czy będzie dane nam jeszcze zobaczyć ich razem gestykulujących przy linii bocznej boiska? Czy konkurencyjna rywalizacja, którą obaj stworzyli, będzie kontynuowana bez brutalnych sprzeczek na boisku i poza nim? Czy najważniejsza impreza sportowa w kalendarzu obu klubów jest zarezerwowana dla ich lokalnych meczów derbowych czy dla jednego z największych rywali?
Stary Testament
Sir Alex Ferguson: „Ten człowiek [Arsene Wenger – przyp.red.] to hańba.”
Arsene Wenger: „Już nigdy nie wypowiem sie na temat tego człowieka.”
Sir Alex Ferguson: „Biegł na mnie z podniesionymi łapami, krzycząc: ‘Co chcesz z tym zrobić, huh?!’”
Arsene Wenger: „Co bym zrobił, gdyby Ferguson odszedł? Zapewne zacisnął bym pięści i walczył dalej. Oczywiście jestem zadowolony z tego, że mimo wszystko Sir Alex zmienił zdanie [na temat odejścia na emeryturę – przyp.red. ]. Jestem zadowolony z rywali jakich mamy oraz z tego, jaki poziom reprezentują. To bardzo dobrze dla Arsenalu, bardzo dobrze dla Manchesteru United oraz bardzo dobrze dla nas obu.”
Alan Dawson
Już jutro zwiastun video oraz zapowiedź tekstowa spotkania!
Sprawdź aktualne kursy w MyBet.com | Podyskutuj o tym na forum dyskusyjnym
Zobacz także:
Wenger: Cierpliwość jest zaletą RamseyaArsenal.com / 07.01.2009; 14:39
Wenger: Wilshere jest najważniejszym piłkarzem od latNorthampton Chronicle / 05.01.2009; 21:22
Vela gotowy na pierwszy składSport.co.uk / 05.01.2009; 19:43
Skomentuj artykuł:Tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu!
Komentarze użytkowników (23):
Fabregas19; użytkownik
komentarzy: 4904 newsów: 8
10.11.2008; 11:12
Fakt faktem kiedyś mecze pomiędzy Manchestrem a Arsenalem były bardziej ekscytujące, mówi się że to jest mecz nie zwykły w kalendarzu PL, kiedyś może tak było ale teraz jest inaczej nie ma już takiej zawziętości pomiędzy Wengerem ani Fergusonem, ani też mourinho....Warto przeczytać, fajne
Marex; użytkownik
komentarzy: 569 newsów: 0
10.11.2008; 08:26
Jak któryś z nich odejdzie to nie będąjuż te mecze jak kiedyś. Trzymam kciuki za nich - trenujcie swoje zespoły jak najdłużej! Fergusona zniosę, ale Murinho nie cierpiałem. Tak samo nie przepadam za Scolarim czy Benitezem, który moim zdaniem przegina z taktykami co czyni mecze z Liverpoolem nudne.
Elvis77; użytkownik
komentarzy: 531 newsów: 19
07.11.2008; 22:57
Arsenal 2:1 ManU
Vela Ronaldo
Gallas
Vela Ronaldo
Gallas
olo_18; użytkownik
komentarzy: 816 newsów: 0
07.11.2008; 16:28
No, no wilelka, kolejna już, wojna dwóch wielkich osobistości i wielkich trenerów.
Te mecze zawsze budziły niesamowite emocje, większe nawet niż Derby Północnego Londynu, a jeszcze te wojenki między Keane'm i Vieirą...
Już się nie mogę doczekać tego meczu, stawiam 2-1 dla nas po golach Berbatowa, Nasri'ego i Bendtnera.
P.S to musiał być niezapomniany widok, Ferguson z kawałem pizzy na twarzy...chciałbym to zobaczyć na włąsne oczy:p
Te mecze zawsze budziły niesamowite emocje, większe nawet niż Derby Północnego Londynu, a jeszcze te wojenki między Keane'm i Vieirą...
Już się nie mogę doczekać tego meczu, stawiam 2-1 dla nas po golach Berbatowa, Nasri'ego i Bendtnera.
P.S to musiał być niezapomniany widok, Ferguson z kawałem pizzy na twarzy...chciałbym to zobaczyć na włąsne oczy:p
kamil_malin; użytkownik
komentarzy: 1749 newsów: 0
07.11.2008; 16:23
Te pojedynki to jest wojna i pomiędzy piłkarzami ale także pomiędzy trenerami. Mam nadzieję, że w tym roku to my będziemy chodzili z podniesionym czołem po spotkaniach z ManU. Chciałbym i wierzę, że wygramy.
Christian; użytkownik
komentarzy: 1855 newsów: 0
07.11.2008; 15:08
dużo prawdy jest w tym newsie..
Święta wojna trwa z tym że jak na razie to Ferguson w niej zdecydowanie wygrywa my nawet w latach świetności w pamiętnym sezonie 2004 nie potrafiliśmy z nimi wygrać..
Święta wojna trwa z tym że jak na razie to Ferguson w niej zdecydowanie wygrywa my nawet w latach świetności w pamiętnym sezonie 2004 nie potrafiliśmy z nimi wygrać..
Danielo_Gunners; użytkownik
komentarzy: 212 newsów: 0
07.11.2008; 14:19
wielka bitwa! na Emirates mamy jednak przewagę ale w takich meczach ma to małe znaczenie mój typ
1:0
Gallas
1:0
Gallas










































