Cesc Fabregas - Szósty zmysł dyrygenta
13.05.2008; 12:54 / Norbert Duda
W Arsenalu Londyn Cesc Fabregas jest specjalistą od ocierania łez. Najpierw dzięki niemu kibice zapomnieli o Patricu Vieirze, a w tym sezonie udowodnił, że życie po Thierrym Henrym jednak istnieje.Gdy patrzy się na liczby przy nazwisku Hiszpana, słowa Leo Benhakkera, że pod względem liczby talentów Polska nie odbiega od innych piłkarskich kultur, wywołują pusty śmiech. W maju Fabregas skończy 21 lat, a już zagrał prawie w 200 spotkaniach w Arsenalu. Debiutował w drużynie Arsene’a Wengera mając niespełna 16 lat i pół roku, bramkę zdobył w drugim meczu. Oba wyczyny odnotowano w księdze klubowych rekordów z dopiskiem: najmłodszy. W poprzednim sezonie Wenger nie mógł się bez niego obyć – Cesc zagrał we wszystkich meczach, zarówno w lidze jak i w europejskich pucharach.
San Hero
W najmniej z angielskich zespołów Premiership – gdzie w pierwszym składzie sporadycznie pojawia się jeden poddany królowej Elżbiety 2 (Theo Walcott). A ciągle znany na Wyspach styl „kopnij i biegnij” uważany jest za herezję - Fabregas czuję się jak ryba w wodzie. Wenger dał swoim piłkarzom przykazanie: wymieniajcie piłkę tak długo, aż rywalom zakręci się głowie. Nauka nie idzie w las – w tabelach Premiership, podsumowując liczbę celnych podań, w pierwszej szóstce jest pięciu zawodników Arsenalu. Hiszpan prowadzi – na końcu kwietnia statystycy zapisali przy jego nazwisku 1746 dokładnych podań, średnio 56 na mecz. Fabregas jest też na czele klasyfikacji asyst (19), do tego dokłada jeszcze gole. Już pod koniec stycznia miał ich w lidze 7 (tyle co w poprzednich trzech sezonach razem wziętych), w Lidze Mistrzów był najskuteczniejszym piłkarzem zespołu (4 bramki). Ma płuca maratończyka – biega od jednego do drugiego pola karnego, a pod koniec spotkania, gdy przeciwnicy nie mają już sił, jego ciągle jest stać na poryw fantazji. Dzięki podaniom Cesca Arsenal już kilka razy w tym sezonie zdobywał punkty rzutem na taśmę. Niedawno, kilka minut przed rewanżowego meczu Ligi Mistrzów, Hiszpan fantastycznym strzałem zza pola karnego wyrzucił z rozgrywek obrońców tytułu. Relację z tego spotkania jedna z brytyjskich gazet zatytułowała „San Hero”.
Patriotyzm do kieszeni
Fabregasa wychowali Arsenalowi trenerzy młodzieżowych zespołów Barcelony. Był obok Leo Messiego, ich najzdolniejszym uczniem. Gdy w 2003 roku z mistrzostw świata do lat 17 wrócił ze srebrnym medalem i tytułem najlepszego zawodnika turnieju, spodziewał się, że w nagrodę dostanie szansę trenowania z pierwszym zespołem Barcy. Zaproszenia jednak nie było, zawodnik uniósł się honorem i postanowił poszukać szczęścia gdzie indziej. Fabregasa mieli na oku przedstawiciele Arsenalu. Świadomość, że Wenger nie boi się stawiać na młodych, pomogła w podjęciu decyzji. Przyjaciele Cesca nie mogli się nadziwić, że on, rodowity Katalończyk, z własnej woli odchodzi do innego klubu. Fabregas odpowiadał im, że patriotyzm jest ważny, ale poczucie, że w zespole juniorów zrobiło się dla niego za ciasno, nie dawało spokoju. Wenger dotrzymał słowa, Hiszpan nie oglądał lizaka przez szybę. Został włączony do szerokiego składu Arsenalu, miał ćwiczyć fach, podglądać lepszych od siebie i nie zawodzić, gdy trener pośle go w bój. Na boisku radził sobie dzielnie, poza nim doborowe towarzystwo i zainteresowanie mediów trochę go onieśmielało. Po jednym ze spotkań Fabregas, u boku Henry’ego, został wysłany przed telewizyjne kamery. Dziennikarz nie owijał w bawełnę i zapytał młodzieńca, czy rywale zdobyli bramkę po jego błędzie. „Powiedz: tak” - rzucił błyskawicznie Henry. Cesc spuścił wzrok i potulnie przytaknął. Francuz z trudem powstrzymał wybuch śmiechu.
Krewki Dyrygent
Czas próby nadszedł, gdy z Arsenalem w 2005 roku pożegnał się Vieira. Wśród fanów zapanowała żałoba, ogłoszono koniec historii. Narzekano, że Fabregasowi brakuję siły, charyzmy, a przede wszystkim umiejętności Vieiry. Cesc jednak szybko zamknął usta niedowiarkom. Grał z dojrzałością o jaką trudno podejrzewać nastolatka. Z każdym meczem udowadniał, że spryt, inteligencja i szybkość to w futbolu mieszanka wybuchowa. Resztki wątpliwości rozwiał, gdy w ćwierćfinale Ligi Mistrzów Arsenal grał z nowym zespołem Francuza, Juventusem Turyn. Pierwsze spotkanie odbyło się na Highbury było popisem Hiszpana - strzelił gola i asystował przy bramce Henry’ego. Po meczu pisano, że Vieira był jak dyrygent bez batuty, a orkiestra prowadzona przez Fabregasa nie zagrała ani jednej fałszywej nuty. Krytycy jednak ciągle szukali dziury w całym, zarzucali Hiszpanowi uciekanie od pracy w defensywie i strach przed męską grą. Zapalczywości jednak Fabregasowi nie brakowało, wiszące w powietrzu zamieszanie wyczuwa szóstym zmysłem. W awanturze, jaka wybuchła pod koniec ubiegłorocznego finału Carling Cup, z Chelsea, Fabregas rwał się z pięściami do kolejnych przeciwników, a od Franka Lamparda trzeba było go odciągać siłą. Notorycznie zdarza mu się wdawać z rywalami w pyskówki, niedawno za drwiny jakie urządził sobie z trenera Blackburn, Marka Hughesa, osobiście przepraszał Wenger. Ostatnio Hiszpan coraz częściej wykorzystuję adrenalinę w słusznej sprawie. Walczy o każdą piłkę. Przestał brzydzić się wślizgami. Grał w tym sezonie jak nigdy, ale czy kolejnego ważnego turnieju Hiszpanie nie przegrają jak zawsze?
Magazyn Futbol.pl
Podyskutuj o tym na forum dyskusyjnym
Zobacz także:
Wenger o Fabregasie i spotkaniuGoal.com / 28.08.2008; 10:04
Fabregas powołany na spotkanie z TwenteArsenal.com / 27.08.2008; 15:41
Fabregas: Możemy wygrać Ligę MistrzówArsenal.com / 26.08.2008; 13:42
Skomentuj artykuł:Tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu!
Komentarze użytkowników (29):
P4teX; administrator
komentarzy: 347 newsów: 3165
13.05.2008; 14:26
Grygu: Co to zajścia z Henrym to nie pamiętam, nie ja pisałem tekst. Mecz z Chelsea miał miejsce w finale Carling Cup na Millenium Stadium w poprzednim roku. The Blues wygrali 2-1.
Chriss; użytkownik
komentarzy: 188 newsów: 0
13.05.2008; 14:20
#Tommy - dokładnie.
Na arenie światowej [bądźmy szczerzy] Polska piłka się NIE LICZY. A Fabregas to inteligentny gracz, którego naprawdę szanuję i lubię oraz życzę jeszcze większej ilości bramek oraz asyst i tytułu najlepszego piłkarza na świecie :]
Na arenie światowej [bądźmy szczerzy] Polska piłka się NIE LICZY. A Fabregas to inteligentny gracz, którego naprawdę szanuję i lubię oraz życzę jeszcze większej ilości bramek oraz asyst i tytułu najlepszego piłkarza na świecie :]
grygu; użytkownik
komentarzy: 846 newsów: 0
13.05.2008; 14:19
Aha mam jedno pytanie. Kiedy była ta sławna bójka Arsenalu z Chelsea to gdzie rozgrywany był mecz i jakim wynikiem się skończył?
grygu; użytkownik
komentarzy: 846 newsów: 0
13.05.2008; 14:12
Fajny artykulik ale jest jedna niezgodność. "czy rywale zdobyli bramkę po jego błędzie" Tak naprawdę to wydaje mi się że w tym wywiadzie z henrym i fabregasem dziennikarz spytał: were you fouled for the Liverpool game. CZyli: CZy zostałeś sfaulowany przy golu dla liverpoolu.
LordCarrington; użytkownik
komentarzy: 1234 newsów: 0
13.05.2008; 14:06
Wiem. Ale akurat mówiłem o naszej lidze. Tam też jest kilku na prawdę świetnych zawodników, niezauważanych przez PZPN. Jeśli chodzi o ligi zagraniczne, to mam pojęcie, gdzie grają wszyscy czterej zawodnicy. Mogliśmy szybciej działać. Tak mamy co mamy.
Tommy; użytkownik
komentarzy: 175 newsów: 0
13.05.2008; 14:01
Delura, Podolski, Szetela, Acquafresca, grałaby w biało-czerwonych koszulkach. Na prawdę, gdyby polska piłka i PZPN były bardziej profesjonalne, to bylibyśmy mistrzami świata - Co TY pierniczysz Lord?
Te gwiazdy kształciły się w zagranicznych ligach i nie są "nasi"...
Te gwiazdy kształciły się w zagranicznych ligach i nie są "nasi"...
LordCarrington; użytkownik
komentarzy: 1234 newsów: 0
13.05.2008; 13:50
Powiem tak. Cescowi należała się nagroda najlepszego młodego piłkarza. To doda mu sił i zmotywuje go do lepszej gry. Ten sezon zagrał wspaniale, co potwierdza liczba asyst. Mamy się kim chwalić. Fabregas to gracz bardzo rozchwytywany przez Real i Barcelonę. Kto by nie chciał mieć takiego profesora w swoim zespole? Imponuje mi jego liczba rozegranych spotkań i zazdroszczę mu kariery. Już zrobił dużo postępów, ale wciąż się uczy. To inny typ piłkarza niż Vieira. Walczy a zarazem konstruuje akcje.
Nie można go oddać innemu klubowi. Jego miejsce jest w Arsenalu!
Wracając do Vieiry, pozostaje tylko rozpamiętywać jego grę, walkę i oddanie dla klubu. Jest mi zarazem szkoda Arsenalu i jego, że odszedł. On rozmienił się na drobne, klubowi brakuje tak mocnego charakteru, choć mamy twardego i nieustępliwego Gallasa.
"Gdy patrzy się na liczby przy nazwisku Hiszpana, słowa Leo Benhakkera, że pod względem liczby talentów Polska nie odbiega od innych piłkarskich kultur, wywołują pusty śmiech". - i tu się z magazynem futbol nie zgodzę. Fakt w Hiszpanii wyrosły takie talenty jak Cesc, Torres, czy Iniesta. Jednak gdyby nasi fenomeni z PZPN i inni ludzie odpowiedzialni za wypatrywanie młodych talentów, wzięli by się wcześniej do roboty, to skala takich talentów jakimi teraz są Delura, Podolski, Szetela, Acquafresca, grałaby w biało-czerwonych koszulkach. Na prawdę, gdyby polska piłka i PZPN były bardziej profesjonalne, to bylibyśmy mistrzami świata. Przynajmniej jeśli chodzi o młodsze kategorie. Jak powiedział Leo: " W Polsce są talenty, ale nie ma ludzi by je pielęgnować".
Nie można go oddać innemu klubowi. Jego miejsce jest w Arsenalu!
Wracając do Vieiry, pozostaje tylko rozpamiętywać jego grę, walkę i oddanie dla klubu. Jest mi zarazem szkoda Arsenalu i jego, że odszedł. On rozmienił się na drobne, klubowi brakuje tak mocnego charakteru, choć mamy twardego i nieustępliwego Gallasa.
"Gdy patrzy się na liczby przy nazwisku Hiszpana, słowa Leo Benhakkera, że pod względem liczby talentów Polska nie odbiega od innych piłkarskich kultur, wywołują pusty śmiech". - i tu się z magazynem futbol nie zgodzę. Fakt w Hiszpanii wyrosły takie talenty jak Cesc, Torres, czy Iniesta. Jednak gdyby nasi fenomeni z PZPN i inni ludzie odpowiedzialni za wypatrywanie młodych talentów, wzięli by się wcześniej do roboty, to skala takich talentów jakimi teraz są Delura, Podolski, Szetela, Acquafresca, grałaby w biało-czerwonych koszulkach. Na prawdę, gdyby polska piłka i PZPN były bardziej profesjonalne, to bylibyśmy mistrzami świata. Przynajmniej jeśli chodzi o młodsze kategorie. Jak powiedział Leo: " W Polsce są talenty, ale nie ma ludzi by je pielęgnować".
Tommy; użytkownik
komentarzy: 175 newsów: 0
13.05.2008; 13:48
Przefajny felietonik... Cesc to supergwiazda Arsenalu... :)
Fastidios; użytkownik
komentarzy: 2 newsów: 0
13.05.2008; 13:40
Az boje sie pomyslec co by bylo gdyby nasz hiszpan powiedzial realowi "tak", brrrr... Mam nadzieje ze dorowna legendzie Henry'ego, zwlaszcza ze Cesca łączy z Arsenalem długoterminowy kontrakt :)





































