Sztuka Kochania
06.03.2008; 19:52 / Marcin Tomaszewski
Wytoczyłem się we wtorek z jednego z klubów w Poznaniu, liżąc rany jakich doznałem podczas meczu z Milanem (uderzyłem się solidnie w głowę). Klub pełen był kibiców, w barwach czarno-czerwonych, tylko pięć osób przywdziało koszulki Arsenalu, przynajmniej tylu naliczyłem. Milan miał więc przewagę co było widać, choć nie koniecznie słychać. Drużynę Milanu szanuję niezwykle, pierwszą koszulkę piłkarską miałem właśnie tego klubu z nazwiskiem Baggio. Jednak kiedy patrzyłem na jednego z kibiców naszych adwersarzy, przemiłego karczka z jeszcze bardziej miłymi kolegami, żywo reagującego nawet wtedy gdy piłka znajdowała się 30 metrów od naszej bramki, zacząłem się zastanawiać nad sensem kibicowania. Nad sensem tego co nazywamy miłością do klub i zawodników. W rzeczonym klubie, co jakiś czas padały słowa, których nie przytoczę, bo nie wypada, choć sam mocno klnę, jednak podczas meczu z reguły na naszych zawodników i sędziego niż na drużynę przeciwną. Trochę to dziwne, ale wydaję mi się że zrozumiałe, bo przecież po co mam wyzywać od najgorszych drużynę przeciwną, to nasi powinni grać lepiej i strzelać bramki. Rzeczony kibic ucichł jednak niezwykle w 83 minucie spotkania. Ja i mój dobry kolega wyraziliśmy swoją radość wstając i wykrzykując We are Arsenal and we are the best, We are arsenal and fuck the Rest! Przez co spotkaliśmy się z kilkoma mruknięciami niezadowolenia i jednym gestem Kozakiewicza. Jednak nie o tym jest mój tekst, bo nie jest to autobiografia. Tekst będzie po trosze o was drodzy kibice, bo przemyślałem kilka spraw kiedy opadły ze mnie emocje.Wszyscy kochają Arsenal!
Prawie każdy kibic ma swój ukochany klub, ukochanego piłkarza, ukochanego trenera i w ogóle wszystko ma takie ukochane, że aż się rzygać chce, tak jest słodko. Obrazu takiego kibica dopełnia jego przekonanie, że inne kluby i zawodnicy są be, że liczy się tylko nasza drużyna, koniec i kropka. No bo przecież jak to ja prawdziwy fan będę kibicował innym, no lekka przesada. Lepiej ich mieszać z błotem, sponiewierać bo my jesteśmy prawdziwi, a inni są żałośni. Czy jestem prawdziwym kibicem swojej drużyny? Tego nie wiem bo nie wiem czym prawdziwy kibic tak naprawdę się charakteryzuje (możecie podawać swoje definicje, najlepsze zostaną nagrodzone uśmiechem autora felietonu odciśniętym w betonie). Wiem natomiast co powinno charakteryzować człowieka inteligentnego, a jest to akceptacja dla innych, szanowanie ich, a nie bezsensowne wyżywanie się i obrzucanie inwektywami. W życiu liczy się umiar, a nie niezdrowe szafowanie swoimi poglądami, uważanymi za jedynie słuszne.
Tego kocham, a tego szanuję
Kibicowanie, wiąże się z uczuciami, a jakie są najgorętsze? Podobno miłość i nienawiść, dwa odrębne bieguny. Po raz kolejny przeglądając forum natknąłem się na temat, kogo najbardziej lubisz w Arsenalu. Prawdziwy kibic ma swoje typy, i powie że najbardziej to lubi tego i tego bo jest w ogóle fajny, męski, i chciałbym mieć z nim dzieci. Ja odpowiem, że faworyta nie mam, bo uważam, że liczy się kolektyw, o czym już pisałem w poprzednim felietonie. Szczerze mówiąc, miałem kiedyś swojego faworyta, ale on już nie gra dla naszej drużyny, i nie był to Thierry Henry. Do czego jednak zmierzam, a no do tego, że w momencie pojawienia się takich tematów, powstają wątpliwości, czy aby na pewno ten, a nie inny, kogo nie lubimy już tak bardzo. Ci, których lubimy najmocniej to nasze gwiazdy, Fabregas, Adebayor, Robin van Persie. Wszystko ok., pięknie i ogólnie fajnie, ja jednak pytam, czy tylko tacy ludzie są bohaterami drużyny? Prawdziwi bohaterowie nie zawsze są tak dobrze widoczni. Ich nazwiska nie zawsze goszczą na pierwszych stronach gazet. Wykonują swoją pracę po cichu i solidnie. W piłce jak na wojnie najgłośniejsi bohaterowie, upadają z największym hukiem. Jeżeli ktoś, lubi książki wojenne, to polecam Svena Hassela, który jako były żołnierz niemiecki opisuje II wojnę światową inaczej niż w podręcznikach historii. Prawdziwi bohaterowie giną jako pierwsi. Z piłkarzami jest podobnie, gra dobrze jest ok, nie gra jest do niczego. Ronaldinho był bohaterem młodych ludzi i wzorem do naśladowania, teraz jest co najwyżej bohaterem kolejnych skandali ze swoim udziałem. Która z tych dwóch różnych osób jest prawdziwa? Jednak czym byli by piłkarze bez sztabu szkoleniowego, to oni po cichu, bez pośpiechu, starają się wykrzesać z przyszłych herosów naszych serc, coraz więcej i więcej. Nawet najlepszy trener nie jest w stanie zrobić wszystkiego sam. Dla tego moimi bohaterami jest cały sztab szkoleniowy, bo o nich często się zapomina. Drużyna to nie tylko zawodnicy, z boiska to też ci którzy na nie nie wybiegają. Bohaterowie to kibice, którzy są wierni swojej drużynie nawet po porażce.
Ciebie nie lubię bo jesteś głupi!
Wraz z sympatią przychodzą antypatie, przejrzałem wasze posty, kogo najmniej lubicie, i... nie wiem co mam myśleć. Ale po kolei, Lehmann, człowiek o iście diabelskim charakterze, grał w świetnych klubach takich jak Borussia Dortmund czy AC Milan. Jest nie przewidywalny i pewnie wygrał by 9 na 10 konkursów na najmniej lubianego gracza. Sam pamiętam sytuację, gdy jeszcze grał w Borussi, w której podszedł do gracza drużyny przeciwnej, i ni z tego ni z owego, pociągnął mu po staropolsku z główki. Najśmieszniejsze w całej sytuacji jest to, że w tym momencie nie było nawet piłki i innych graczy w okolicach pola karnego. Potrafi ktoś to wytłumaczyć? Ja nie koniecznie bo do dzisiaj zastanawiam się nad tym co widziałem. Jednak on ma taki charakter, nie można mu jednak odmówić umiejętności. Gdy bronił dobrze wszyscy nosili go na rękach, gdy broni źle szydzili z niego i mówili, że go nie lubią. Można go nie lubić, ale trzeba chociaż przyznać, że się go szanuje. Czas na innego nie lubianego gracza, czyli Senderosa. Jaki Senderos jest każdy widzi, zgadzam się z wypowiedzią na forum, która mnie bardzo rozbawiła, że czasem gra jak reprezentant Fidżi. Jednak jest dobrym obrońcą, jak każdy ma wady, mimo to należy pamiętać, że potrafił rozegrać naprawdę genialne zawody. Nie ma obrońców idealnych, każdemu zdarzają się błędy (Jeżeli ktoś czuje się na siłach to niech poda nazwiska i wda się ze mną w polemikę, wyzywam was!!!). Nawet naszym słynnym opokom defensywy, zdarzały się błędy i idealni nie byli. Zresztą lubię nie lubię, cholera, żeby chociaż padały konkretne argumenty. Podobała mi się wypowiedź jednej z forumowiczek, która mimo młodego wieku, napisała coś co na mnie starym dziadzie zrobiło wrażenie. A mianowicie to, że lubi wszystkich, a jeżeli nawet kogoś nie lubi (tak jak Lehmanna), to i tak szanuje ich i ich wkład dla drużyny. Czy ktoś pamięta naszego enfant terrible, i nie mam na myśli Cola. Anelka bo o nim mowa, strzelał bramki, ale jego charakter można określić delikatnie jako trudny. Jednak grał dla nas i miał wkład w sukcesy drużyny, jakie by one nie były to chociaż z tego powodu należy mu się szacunek.
To już jest koniec...
Ponarzekałem sobie i wylałem swoje smutki, bez udziału butelki wódki, zupełnie na trzeźwo. Liczy się szacunek i pamięć, o czym większość się kiedyś przekona, a inni pewnie nigdy do tego nie dojdą, podobnie jak kibic Milanu z początku tekstu. Zasmuciło mnie to, że w dyskusji zamiast dyskutować, często dochodzi do tego, że obrażacie się i obrzucacie inwektywami, a przecież nie o to chodzi. Francois Marie Arouet, powiedział kiedyś, „Nie zgadzam się z twoimi poglądami, ale po kres swoich dni będę bronił Twego prawa do ich głoszenia”. Obrażając kogoś nie wygra się w oczach innych. To, że ktoś ma odmienne zdanie nie robi z niego kretyna. Pamiętajcie o tym gdy znowu o czymś będziecie dyskutować. Pokój z wami moi mili, dyskutujcie ale nie obrażajcie się wzajemnie.
Podyskutuj o tym na forum dyskusyjnym
Zobacz także:
Skomentuj artykuł:Tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu!
Komentarze użytkowników (43):
Kuba998; użytkownik
komentarzy: 7 newsów: 0
06.03.2008; 21:21
A ja wypowiem się tak- Czym lepszy klub tym gorsi kibice. Nie dajmy się panowie. Pzdr for all
yavin; zawieszony
komentarzy: 190 newsów: 0
06.03.2008; 21:06
Ja kibicuje Arsenalowi od 99 roku jeszcze caly stary skład grał...
Matthieu33; użytkownik
komentarzy: 539 newsów: 0
06.03.2008; 20:59
Ciekawy tekst. Dobrze się czytało i zgadzam się, że kibicowanie nie polega tylko na wyzywaniu innych klubów i kibiców.
Gunner95; użytkownik
komentarzy: 89 newsów: 0
06.03.2008; 20:54
Czy wiesz, że:
Senderos zna 6 języków (angielski, francuski, hiszpański, niemiecki, włoski i portugalski) i uważa, że jeżeli jego kariera piłkarska się skończy, to z pewnością rozpocznie prace związaną z językami obcymi. Szwajcar chciałby także nauczyć się języków mniej popularnych, takich jak rosyjski czy grecki. Warto wspomnieć, że po przybyciu Fabregasa do drużyny Arsenalu, to właśnie Senderos uczył go języka angielskiego. - pomocny gest w stosunku do fabregasa :) chyba
Senderos zna 6 języków (angielski, francuski, hiszpański, niemiecki, włoski i portugalski) i uważa, że jeżeli jego kariera piłkarska się skończy, to z pewnością rozpocznie prace związaną z językami obcymi. Szwajcar chciałby także nauczyć się języków mniej popularnych, takich jak rosyjski czy grecki. Warto wspomnieć, że po przybyciu Fabregasa do drużyny Arsenalu, to właśnie Senderos uczył go języka angielskiego. - pomocny gest w stosunku do fabregasa :) chyba
Gunner95; użytkownik
komentarzy: 89 newsów: 0
06.03.2008; 20:52
A ja lubię Senderosa :) - krótka wypowiedź ;)
turek; zawieszony
komentarzy: 988 newsów: 0
06.03.2008; 20:50
Super teks fajnie sie czytało i dużo ciekawych rzeczy
GibsOon; użytkownik
komentarzy: 44 newsów: 0
06.03.2008; 20:48
Oczywiście nie licząc Henrego ;] bo jego to nawet nie brałem pod uwagę.







































