Kanonierzy tracą pozycję lidera! Tylko remis z Portsmouth
26.12.2007; 21:45 / Szymon Ortyl
Dziś, w Boxing Day odbyło się spotkanie Kanonierów z drużyną Portsmouth. W ekipie gospodarzy zagrało 3. byłych kanonierów - Nwankwo Kanu, Sol Campbell i Lauren. Eks-Gunners mogli czuć się nieco zakłopotani, gdyż po ich odejściu z Highbury Arsenal zaczął prezentować się lepiej. Tak jednak nie było dzisiejszego wieczoru. Kanonierzy po bezbarwnej grze bezbramkowo zremisowali i stracili pozycje lidera tabeli Premier League.Mecz rozpoczął punktualnie o 20:45 sędzia Steve Bennett.Już od samego początku do ataku ruszyli kanonierzy. Emmanuel Eboue dośrodkował w pole karne, jednak zrobił to niedokładnie i mało brakowało, a piłka wpadła by do bramki Portsmouth. Zaraz potem gracze Portsmouth ruszyli do ataku i wywalczyli rzut rożny. Dośrodkował Kranjcar ale bardzo niecelnie. 2 minuty później Kranjcar znów ruszył do ataku i... trafił nogą w głowę Sagny. Jednak na szczęście francuzowi nic się nie stało i może kontynuować grę.
6 minuta to niesamowity popis gry technicznej w wykonaniu Emmanuela Eboue i jego imiennika Adebayora. Po pięknym zagraniu z klepki Eboue strzelił minimalnie nad bramką Jamesa. Chwilę później mając nadzieję na przedarcie się lewą flanką Kranjcar po raz kolejny wpada na Sagne. Faul! Sagna nie będzie miło wspominał Kranjcara po tym meczu. To już 3 faul gracza Portsmouth na obrońcy Arsenalu. W 10 minucie Arsenal wywalczył rzut rożny. Z narożnika dośrodkował Cesc Fabregas jednak lot piłki ładnie przeciął jeden z byłych graczy Arsenalu - Sol Campbell i oddalił niebezpieczeństwo od własnej bramki.
W 13 minucie zagalopował się trochę Mathieu Flamini. Co prawda przerwał akcję Portsmouth ale faulem i od rzutu wolnego rozpoczęli gracze Portsmouth. Wraz z rozpoczęciem 2 kwadransa meczu piłkarze Portsmouth coraz częściej atakowali bramkę Arsenalu. Co doprowadziło w końcu do straty piłki i kontry Arsenalu. Pod bramką Jamesa do piłki dopadł Eboue i oddał strzał na bramkę Jamesa, jednak Anglik spokojnie wyłapał piłkę i szybko rozpoczął grę wyrzutem. Po chwili akcja była już pod bramką Arsenalu, jednak Kanu sfaulował Gallasa i piłka wróciła w posiadanie kanonierów.
W 15 minucie na spalonym złapany został Kanu. W chwilę potem po drugiej stronie boiska sędzia liniowy podniósł chorągiewkę sygnalizując, że na spalonym był Adebayor. Co prawda Arsenal słynie ze wspaniałego rozgrywania ataków pozycyjnych, ale do 17 minuty niezbyt wiele mu z tego przychodziło. Jeden z takich ataków w 18 minucie skończył się stratą piłki i strzałem Kanu w stronę bramki Almunii, jednak to uderzenie zablokował Gallas. W chwilę później Mwaruwari został złapany na spalonym i od rzutu wolnego rozpoczął Kolo Toure. Cesc Fabregas jak dotychczas nie pokazał żadnego świetnego zagrania. Zdążył za to sfaulować swojego byłego kolegę z drużyny - Laurena, i od wolnego rozpoczęli gospodarze.
W 19 minucie gracze Portsmouth oddali pierwszy w miarę mocny strzał na bramkę kanonierów. Strzelał z 6 jardów Diop ale spokojnie wybronił ten strzał Almunia. Hiszpan wznowił grę, a parę sekund potem... zatrzymał ją arbiter po sygnalizacji sędziego liniowego, który sygnalizował, że na spalonym był Emmanuel Adebayor. W 22 minucie ręką zagrał Kolo Toure, jednak nie było to umyślne zagranie i kanonier nie otrzymał żółtej kartki. Parę sekund później na spalonym złapany został Hreidarsson. Atak Arsenalu rozpoczął z rzutu wolnego Bacary Sagna.
27 minuta pokazała, że kanonierzy nie mogą zostawiać ani odrobiny miejsca graczom Portsmouth. Przed polem karnym Arsenalu pozostawiony na kilka chwil bez opieki został Kranjcar, który strzelił w stronę bramki Almunii, jednak piłka minimalnie minęła prawy słupek bramki. Rozpoczął od bramki Manuel Almunia i parę sekund później nastąpił faul Diopa na Hlebie i znów od wolnego rozpoczęli kanonierzy. W 29 minucie bardzo ładnie dośrodkował Kanu ale piłkę wybił na rożny William Gallas. Znów dośrodkowanie tym razem Kranjcara ale niecelne i atak pozycyjny zaczęli wyprowadzać kanonierzy.
W 30 minucie spod opieki Campbella uwolnił się Rosicky i strzelił w stronę bramki Jamesa, jednak na drodze piłki znalazł się opiekun Rosicky'ego - Sol Campbell. Były kanonier zagrał piłkę do przodu gdzie jego koledzy... stracili ją i pozwolili Fabregasowi na wywalczenie rzutu wolnego. Gdy na zegarze wyświetliła się 34 minuta spotkania potężnie kropnął w stronę bramki Almunii jednak piłka minęła daleko lewy słupek bramki Hiszpana. Minutę później Kanu sfaulował Kolo Toure a od wolnego rozpoczął Mathieu Flamini. Zaraz potem strzelał na bramką Portsmouth Tomas Rosicky jednak ucieszył tylko kibiców siedzących wysoko nad bramką Davida Jamesa.
W 38 minucie Gael Clichy faulował Diopa, jednak to gracz kanonierów zwijał się przez chwilę z bólu na boisku. Podniósł się jednak szybko i wrócił do gry. Ekipa Arsena Wengera próbowała naciskać graczy Portsmouth, ale nie bardzo coś z tego wychodziło. Za to w 42 minucie ładnie na pozycję wychodził Mwaruwari, jednak został złapany na spalonym. Zaraz po tym brutalnie sfaulowany przez Kranjcara został Gallas, który musiał na chwilę opuścić boisko, jednak szybko się na nim pojawił i wziął udział w następnej akcji kanonierów. Do końca połowy nie działo się już nic interesującego. Dużo gry w środku pola i oczekiwanie na gwizdek kończący 1 połowę spotkania.
Obydwa zespoły rozpoczęły 2 połowę meczu w niezmienionych składach. Od początku chcieli zaatakować kanonierzy ale Adebayor został złapany na spalonym. Po chwili strzelał Mwaruwai ale ładnie obonił Almunia. Hiszpan rozpoczął grę i podał do Sagny, który popędził z piłką i wywalczył rożny. Dośrodkowywał Fabregas do Toure, jednak reprezentantowi Wybrzeża Kości Słoniowej nie udało się dopaść do piłki. Zaraz potem atakowali gracze Portsmouth ale bardzo ładnie wyszedł za pole karne Manuel Almunia i wybił piłkę na aut.W 50 minucie ręką zagrał Hermann Hreidarsson i od wolnego rozpoczęli kanonierzy. Po obrazie gry było widać, że Arsene Wenger ostro potraktował swoich piłkarzy w szatni. Na boisko wyszła zupełnie inna druzyna niż w pierwszej połowie
Faulowany w 54 minucie przez jednego z graczy Portsmouth był Fabregas. Hiszpan wykonał wolnego rozpoczynając tym samym kolejną serię ataków kanonierów. Chwilę później Cesc dośrodkował cudownie do Adebayora a ten strzelił z woleja obok bramki Jamesa. Nawet gdyby trafił nie było by gola. Togijczyk był na spalonym. W 55 minucie sędzia pokazał pierwszą żółtą kartkę w tym meczu. Otrzymał ją Lauren po faulu na Rosicky'm. W 57 minucie niepotrzebnie w kłótnie z Diopem wdał się Hleb i doszło do małej przepychanki, jednak żaden z graczy nie otrzymał żółtej kartki. W chwilę potem do główki w polu karnym kanonierów doszedł Kanu ale faulował przy tym Kolo Toure i sędzia musiał użyć gwizdka.
Niestety w 60 minucie żółtą kartką ukarany został Emmanuel Eboue jednak nie była to kara lecz raczej prezent dla pomocnika The Gunners. Jego faul niewątpliwie zasługiwał na czerwoną kartkę. Posiadanie piłki w 63 minucie wyniosło 40%-60% na korzyść Arsenalu. Chyba zobaczył to Kanu bo gdy tylko pojawiła się ta informacja strzelił mocno w kierunku bramki kanonierów. Piłka przeleciała jednak bardzo bardzo wysoko ponad bramką Arsenalu. W 65 minucie nastąpiła zmiana w ekipie Arsena Wengera. Na boisko wszedł Abou Diaby a opuścił je Emmanuel Eboue. W parę sekund po zmianie do ataku ruszyli gracze Portsmouth, jednak piłkę ładnie wyłapał Almunia, który bardzo szybko zagrał do Rosicky'ego a ten wywalczył rzut rożny. Jednak Cesc Fabregas fatalnie dośrodkował piłkę z narożnika boiska i spokojnie interweniował James.
W 68 minucie na bramkę Arsenalu strzelił Mwaruwari, jednak ładnie obronił Almunia. Jednak Hiszpan źle wybił piłkę i dopadł do niej Kranjcar, który ograł Sagne i strzelił wprost w Almunię, który na raty złapał piłkę. Po wznowieniu gry Fabregas przypadkowo zahaczył Kranjcara, który boleśnie odczuł spotkanie z pomocnikiem kanonierów. W chwile później znów zaatakowali gracze z Emirates Stadium, jednak Lauren spokojnie przerwał akcję swoich byłych kolegów. Jeszcze próbował coś zrobić Sagna ale wyjechał z piłka za linię bramkową. W 71 minucie brutalnie sfaulowany został Rosicky przez Diopa. Obaj piłkarze zwijali się z bólu na murawie. Po chwili wstał z niej Rosicky ale ciągle leżał na niej Senegalczyk. Jednak i on w końcu podniósł się z boiska, które musiał zaraz potem opuścić.
W 74 minucie pięknie zagrał jeden z piłkarzy Portsmouth i do piłki dopadł Mwaruwari. Był sam na sam z bramkarzem. Almunia wyszedł z bramki a gracz Portsmouth zagrał piłkę obok niego. Jednak później nie zdołał ustać na nogach i piłkę zdążył mu wybić powracający Mathieu Flamini. W 77 minucie nastąpiła zmiana w ekipie Portsmouth. Szedł z boiska kontuzjowany Kranjcar a wszedł na nie Taylor. Im dłużej trwał mecz tym bardziej wyrównywała się gra. W 79 minucie znów zaatakowali kanonierzy. W pole karne Portsmouth dryblingiem wszedł Rosicky, ale jego strzał minął bramkę Davida Jamesa. Kanonierzy nie ustawali w atakach i znów zaatakowali bramkę graczy Pompy, jednak Fabregas źle zagrał do Rosicky'ego i Arsenal stracił piłkę.
W 80 minucie pojawiła się szansa dla Arsenalu. Hleb sfaulowany został przez Diopa za co Senegalczyk otrzymał żółtą kartkę. Jeszcze przed wykonaniem wolnego nastąpiła zmiana w obu ekipach. Zeszli Mwaruwari i Hleb, a na boisku pojawili się Niclas Bendtner i Utaka. Czyżby Arsene Wenger chciał znów posłużyć się głową Duńczyka aby wygrać mecz? Nie! Strzelał Clichy ale obok bramki. W 84 minucie atakowali gracze Portsmouth, ale ładnie powstrzymani przez obronę kanonierów, którzy nie potrafili znaleźć sposobu na obronę Portsmouth. W chwilę później atakował Gael Clichy, ale stracił piłkę na linni pola karnego Portsmouth. W 87 minucie rzut rożny dla Arsenalu wykonywał Fabregas, ale piłkę z pola karnego wybił Campbell. Jednak w chwilę później w cudownej sytuacji znalazł się William Gallas, ale z 5 metrów nie zdołał pokonać bramkarza.
W 89 minucie prawą stroną popędził Bendtner, jednak jego dośrodkowanie przeciął Campbell. Sędzia doliczył 4 minuty do regulaminowego czasu gry i gracze Arsenalu rzucili się do ataku. Aut na prawej flance wywalczył Sagna. Cały czas napierali kanonierzy. Bendtner pięknie podał do Rosicky'ego a Czech nie trafił do niemal pustej bramki. W ostatnich sekundach meczu próbowali jeszcze coś zdziałać kanonierzy, jednak mecz zakończył się remisem
Kanonierzy stracili dzisiaj pozycję lidera Premier League na rzecz Manchesteru United. Po bardzo nieciekawym meczu The Gunners zremisowali z Portsmouth 0-0. Miejmy nadzieję, że był to wypadek przy pracy, drużyna Arsena Wengera wróci do pełni dyspozycji już w kolejnym meczu.
Portsmouth 0-0 Arsenal Londyn (0-0)
Arsenal Londyn: Manuel Almunia, Emmanuel Eboue (64' Abou Diaby), Kolo Toure, Gael Clichy, William Gallas, Bacary Sagna, Cesc Fabregas, Mathieu Flamini, Alexander Hleb (80' Nicklas Bendtner), Tomas Rosicky, Emmanuel Adebayor.
Ławka rezerwowych: Jens Lehmann,Alexandre Song, Lassana Diarra, Nicklas Bendtner, Abou Diaby.
Portsmouth:David James, Sol Campbell, Lauren, Sylvain Distin, Hermann Hreidarsson,
Sulley Muntari, Niko Kranjcar (76' Matthew Taylor), Papa Diop, Richard Hughes, Nwankwo Kanu, Benjamin Mwaruwari (81' John Utaka).
Ławka rezerwowych: Asmir Begovic, Djimi Traore, Matthew Taylor, David Nugent, John Utaka
Miejsce: Fratton Park
Data: 26.12.2007
Godzina: 20:45
Arbiter: Steve Bennett
Frekwencja: 20556
Żółte kartki: Lauren, Diop - Eboue
własne
Sprawdź aktualne kursy w MyBet.com | Podyskutuj o tym na forum dyskusyjnym
Zobacz także:
Kryzys trwa, Arsenal upokorzony przez Manchester City!własne / 22.11.2008; 16:49
Zapowiedź meczu: Manchester City - Arsenal Londyn!własne, SetantaSports / 21.11.2008; 21:05
Benitez: Arsenal nie wypadł z walkiTeamtalk.com / 19.11.2008; 16:45
Skomentuj artykuł:Tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu!
Komentarze użytkowników (297):
thierry14; użytkownik
komentarzy: 220 newsów: 0
27.12.2007; 11:51
no i mam takie przeczucia że to się tak dalej będzie ciągnąć !!! ;(( ... ale wierze w Was... GO GO THE GUNNERS !!!
grygu; użytkownik
komentarzy: 1020 newsów: 0
27.12.2007; 11:26
Na miejscu wengera zacząłbym wpuszczać Bendtnera już od pierwszych minut meczu. Ciekawe jakby sobie radził(a myślę że bardzo dobrze). Trochę wenger mnie wczoraj zdenerwował bo mijała już 70 minuta a ten nie robił zmian, w meczu nic się nie zmieniało,graliśmy słabo a on czekał ze zmianą do ostatniej chwili. No może jeszcze miał nadzieję itp ale widać było że hleb nie był za bardzo w formie. Mam nadzieję tylko że decyzja wengera z tak późną zmianą nie wynikała z tego że w poprzednim meczu bendtner odrazu po wejściu strzelił bramkę głową. Niech da mu trochę pograć to zobaczy że jest on silną częścią ataku. Chcę w końcu van persiego w składzie!! Może on pomoże mi w przekonaniu się do adebayora bo ich duet był bardzo dobry, mam nadzieję że dzięki robinowi adebayor odnajdzie się na boisku i zaczniemy strzelać mnóstwo goli już od pierwszych minut ;) JEszcze apropo wczorajszego meczu to naprawdę cieszyła mnie gra Rosickiego, który już od chyba 3 spotkań dysponuje bardzo dobrą formą, Clichy również bardzo dobrze grał. Najbardziej mnie jednak boli brak wiary w siebie(nie wiem czy od tego to zależy) co owocuję brakiem strzałów z dystansu.. Rosicki jedynie coś tam kopał. Nie możemy cały czas w polu karnym robić tego samego co w każdym innym meczu, mianowicie: na linii pola karnego podanie do gracza,on oddaje krótką piłkę na dobieg a piłkę przejmuje obrońca rywala.. Nie możemy tak grać jak w polu karnym jest pełno obrońców.. Te podania też są często na pamięć i nawet nie dochodzą do naszych graczy. Grajmy pięknie ale też nie bójmy się strzelać, bo jak opanujemy strzały z dystansu to naprawdę możemy zajść daleko ;)
Aaarsenal; użytkownik
komentarzy: 1042 newsów: 0
27.12.2007; 11:23
Co powiecie o grze Adebayora? Dobra,dobra..lepiej nic niemówcie.
kamil_malin; użytkownik
komentarzy: 1585 newsów: 0
27.12.2007; 10:49
Kurde po co takie koronkowe akcje, za malo strzeałów zza pola karnego. Nasza drużyna za bardzo się bawiła. Jestem rozczarowany grą ale tylko pod polem karnym przeciwnika. Tak nie może być że w meczu są 2-3 groźne strzały zza pola karnego. Mało sytacji do bramki. Szkoda 2 pkt i pozycji lidera. Szkoda :( Dumny po zwycięstwie, wierny po porażce !
Pierdo; zawieszony
komentarzy: 378 newsów: 0
27.12.2007; 10:32
Ale sie poukładało wtedy my mieliśmy 1pkt przewagi, więc jakby teraz MU zremisowało (a gra z WHU więc może) a my wygramy to znowu wrócimy na pozycję lidera ;)
birs; użytkownik
komentarzy: 41 newsów: 0
27.12.2007; 10:25
Czemu Portsmouth nie grało tak z Liverpoolem?.... ehh :/
Slop1990; użytkownik
komentarzy: 65 newsów: 0
27.12.2007; 09:03
Moim zadaniem to cały zespół zagrał po niezej oczekiwań i jak tak dale pujdzie to mistrzostwa nie bedzie :( :( ale wierze ze bedzie dobraz tylko niech Weger poprawi taktkyke bo z taką to dalejo nie zajedziemy
Fan_Arsenalu; użytkownik
komentarzy: 117 newsów: 0
27.12.2007; 08:55
Kurde. Skuteczność tak jak w tamtym sezonie jest mała. Brakuje nam RvP i jego częstych i zazwyczaj celnych strzałów. Jak wróci to może będzie więcej strzałów celnych. Piękna gra Rosicky' ego i Bendtner' a. Teraz trza się wziąc w garść i odzyskać fotel lidera i wygrać ligę.
GO GO THE GUNNERS!!!
GO GO THE GUNNERS!!!
helzing; użytkownik
komentarzy: 60 newsów: 0
27.12.2007; 01:28
no moje to Wenger musi wystawiac w meczu 2 napastnikow, bo Adebatoyr nie ma wsparcia, nawet Bendtner moze grac od pierwszej bo jest w formie, chyba ze Van Persie bedzie dostepny, jak wszedl Bendtner z portsmouth to od razu sie ozywilo na boisku. Trzeba grac dwoma napastnikami i juz
kluch_lbn; użytkownik
komentarzy: 1332 newsów: 0
27.12.2007; 01:00
a co do tej strony to nie taki chlew (>>badyl254) w sumie kultura jest tu obecna tylko tak dzisiaj coś poniosło niektórych







































