Famiglia Corleone w Londynie
16.12.2007; 21:06 / Przemysław Szews
Są takie spotkania w sezonie, gdzie muszę opuścić moją słoneczną Italię i osobiście zjawić się w Londynie przy Ashburton Grove. Jedną z takich okazji są derby Londynu. Aby tradycji stało się za dość przed południem wylądowałem osobistym samolotem na angielskim lotnisku. Tak jak zwykle posypały się siarczyste bluzgi z ust moich ochroniarzy, odnoszące się do angielskiej pogody. Vaffanculo z tą mgłą i zimnem! Na szczęście styczność z tą wyjątkowo nieprzyjazną dla Włochów aurą miałem tylko chwilę, w drodze samolotu do podstawionej limuzyny. Arsene nie dał ciała. W środku jak zwykle czekała na mnie nasza ulubiona whisky, lód też był. Po krótkiej wizycie w hotelu, gdzie oddaliśmy się relaksowi po podróży (wierzcie lub nie, ale osobisty odrzutowiec to nie to samo co skórzany fotel w domu na Sycylii) pojechałem na stadion. W międzyczasie musieliśmy udzielić kilku lekcji szacunku temu niebieskiemu plebsowi. Nasiąkli już po sam szpik tą rosyjską kulturą i manierami.
Mimo napiętych stosunków między Włochami, a Rosjanami, patrząc z loży vipowskiej zrobiło mi się trochę żal „niebieskich”. Czy ich naprawdę nie stać na koszulki z długim rękawem? Ucztę dla oczu mieli nasi patrząc na ten groteskowy widok: przeciwników biegających w koszulkach z krótkim rękawem założonych na golfiki. Well…
Pamiętam, jak na ślubie córki nie mogłem nawet spokojnie świętować. Dzisiaj było podobnie. Telefony, sprawy do załatwienia… interesy. Pieprzony telefon, kto to dziadostwo w ogóle wymyślił?! Na szczęście przez pierwszą połowę nic nie umknęło mojej uwadze, a bramkę zdążyłem już spokojnie zobaczyć, po uprzednim rzuceniu telefonem w jakiegoś ruska. Nie jestem jednak pewien, czy czasem nie trafiłem w trenera Chel$ea. Miał przez całe spotkanie psychopatyczny wyraz twarzy…
Co do bramki… Cechowi albo kask spadł na oczy, albo myślał, że ma gumowe ręce. Wszystkie jego przypuszczenia prysły po tym, jak piłka przeleciała nad jego ręką, a ten kolorowy, chyba z Izraela, nie wykazał się umiejętnościami Terrego, którego zmienił, i piłka wpadła do siatki. Czyżby to zasługa fryzury Willa?
W trakcie drugiej połowy obrałem za cel A. Cole’a. Celowałem w niego plikami banknotów, w obawie, że może mu za mało płacą u „The Blues”. Takie dofinansowanie z Włoch. Żal mi było chłopaka z tego powodu, że nawet podawacze piłek nie chcieli mu ich podawać, a z trybun klęto na niego jak na psa. Mogli zamiast tego rzucić mu jakieś drobne skoro już nie banknoty.
Zastanawiam się również nad zasponsorowaniem kilku piłek, bo w trakcie meczu kilka zginęło w trybunach. Czyżby sprawka ruskich? Sprawdzę to.
Będę musiał również zwiększyć finansowanie arbitrów. Tym razem, to chyba mój drogi „przyjaciel” Romek zapłacił więcej. Mocno nad tym ubolewam, ale na przyszłe derby trzeba będzie zorganizować przetarg i będę musiał przebić jego ofertę. Ropa trzyma cenę…
Jestem o jedno zły na Arsene’a. Wiedział, że Robin w sobotę lekko przesadził podczas audiencji na Sycylii, a jednak go wpuścił. Vino Rosso di Corleone wywołuje kaca u nieprzyzwyczajonych (nieuzależnionych?). Stąd biedy Holender źle obliczał wysokość bramki raniąc kibiców siedzących w górnych sektorach. Mam nadzieję, że to byli stranieros.
Jestem bardzo zadowolony z naszego Hiszpańskiego Eminema. Świetnie spisywał się między słupkami. Trzeba będzie mu przygotować jakąś nagrodę.
Lekcji manier będzie trzeba udzielić również zespołowi angloruskich. Za te faule posypie się trochę kontuzji na przyszły ich mecz… A dla sędziego był to ostatni mecz w Premiership. I w całej Europie. Dostałem wiadomość, że ta sprawa jest już załatwiona.
Cari saluti di Famiglia Corleone.
Sprawdź aktualne kursy w MyBet.com | Podyskutuj o tym na forum dyskusyjnym
Zobacz także:
Skomentuj artykuł:Tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu!
Komentarze użytkowników (16):
gooner92; użytkownik
komentarzy: 851 newsów: 5
25.12.2007; 02:22
Haha! Kolejne świetne przemówienie. Po zwycięstwach naprawdę miło się to czyta!:D
kanonierka_Agata; użytkownik
komentarzy: 83 newsów: 34
17.12.2007; 17:35
kawał dobrej roboty :) jestem wielka fanka wypowiedzi Dona Corleone. czekam aż znów przemówi ;)
Fabregas19; użytkownik
komentarzy: 4895 newsów: 8
16.12.2007; 23:06
bardzo fajny artykuł,mozna sie wyluzowac i posmiac
Koti; użytkownik
komentarzy: 685 newsów: 0
16.12.2007; 22:38
Wypas artykuł . Aj donie jestes the best
Knolek; użytkownik
komentarzy: 1955 newsów: 0
16.12.2007; 22:30
No artykuł bardzo fajny , nie ma co :)
ezekiel; redaktor
komentarzy: 380 newsów: 181
16.12.2007; 22:28
heheh zawsze jak czytam artykuly pisane w tym stylu to smieje sie co nie miara..
patrykgunner; użytkownik
komentarzy: 118 newsów: 0
16.12.2007; 21:51
"Miał przez całe spotkanie psychopatyczny wyraz twarzy…" Nie no Świetne









































