homemailmap
kanonierzy
Goalkick.pl

Podział punktów po zaciętym spotkaniu na Anfield

28.10.2007; 19:45 / Filip Duszyński

-Po prawdziwym thrillerze Arsenal zremisował dziś 1:1 z Liverpoolem na Anfield Road. Mecz obfitował w dramatyczne sytuacje i, jak przystało na klasyk Premiership, trzymał kibiców w niesamowitym napięciu aż do ostatniej sekundy.

Liverpool już od początku spotkania prezentował typową dla siebie piłkę, a więc grał długimi podaniami na napastników. Gra podopiecznych Rafeala Beniteza była bardzo brutalna, siłowa i nieprzyjemna dla oka. Co ważne, zawodnicy prezentowali przy tym żelazną konsekwencję.

Zupełnie inaczej prezentowali się Kanonierzy. Podopieczni Arsene Wengera grali dość delikatnie, technicznie, ale ich podania do najcelniejszych nie należały. Widać było, że ci młodzi zawodnicy nie byli w stanie odnaleźć się wśród świetnie spisującej się defensywy Liverpoolu i narzucić swojego stylu gry.

W 2 minucie Emmanuel Adebayor otrzymał długie podanie od Cesca Fabregasa i pędził na bramkę Reiny, w końcu jednak został powstrzymany przez Carraghera. Była to dosyć ostra interwencja, ale sędzia nie dopatrzył się przewinienia.

W 5 minucie brutalnie sfaulowany przez Woronina został Fabregas, a sędzia zdecydował się pokazać żółty kartonik ukraińskiemu piłkarzowi.

Już minutę później wspaniałą paradą popisał się Manuel Almunia, który obronił niezwykle niebezpieczny strzał Stevena Gerrarda. Hiszpan po raz kolejny udowodnił, że zasługuje na miejsce w I składzie Kanonierów.

W 7 minucie nastąpiła zmiana wyniku. Po faulu Fabregasa, Gerrard wykonywał rzut wolny z 18 metrów. Uderzył piłkę bardzo mocno i Almunia był bez szans. Arsenal - Liverpool 0:1.

3 minuty później dobrą okazję do strzelenia wyrównującej bramki miał Hleb, ale uderzył niecelnie. Chwilę później Adebayor został przyłapany na spalonym.

Po 15 minutach gry Arsenal miał 40% posiadania piłki.

W 21 minucie strzał z pierwszej piłki oddał Emmanuel Eboue. Futbolówkę wybił jednak Carragher [choć piłka i tak nie leciała w światło bramki].

W 27 minucie Liverpool wywalczył 2 rzuty rożne. Żadnego z nich nie przełożył jednak na bramkę, choć niewiele brakowało. Po raz kolejny genialną interwencją popisał się Almunia, broniąc bardzo mocny strzał Gerrarda.

Po 30 minutach posiadanie piłki pomiędzy oboma drużynami wyrównało się.

Ostatni kwadrans pierwszej połowy to dość chaotyczna i ostra gra. W 37 minucie sfaulowany przez Hyypię został Adebayor. 5 minut później Eboue otrzymal żółtą kartkę, a rzutu wolnego nie wykorzystał Gerrard.

Początek drugiej połowy nie nastrajał optymistycznie fanów The Gunners. Liverpool zdominował środek pola i grał naprawdę swobodnie.

W 52 minucie obejrzeliśmy po raz kolejny paradę Almunii, którego nie był w stanie pokonać tym razem Peter Crouch.

2 minuty później wszyscy kibice Arsenalu nie mogli uwierzyć w to, co zobaczyli. Rewelacyjną okazję zmarnował Cesc Fabregas - miał przed sobą pustą bramkę, ale źle uderzył w rozpędzoną piłkę i z bardzo dobrej akcji nic nie wyszło...

W 55 minucie żółtą kartkę za brutalny faul na Sagnie otrzymał Mascherano. Pewne jest, że faul ten kwalifikował się nawet na czerwoną kartkę.

W 64 minucie żółtą kartkę otrzymał defensor Arsenalu - Kolo Toure. Chwilę wcześniej znakomitej akcji nie wykończył Peter Crouch.

Minutę później doszło do zmiany - boisko opuścił Woronin, a na jego miejsce wszedł Benayoun. Po chwili na zmianę zdecydował się także Arsene Wenger - za beznadziejnie spisującego się dziś Rosicky'ego wszedł Theo Walcott.

To nie koniec zmian. W 68 minucie boisko opuścił Alonso, a na jego miejsce wszedł Arbeloa.

Przez następne minuty gra była znów dość chaotyczna. Arsene Wenger zdecydował się postawić wszystko na jedną kartę - za Clichy'ego wszedł niezawodny Gilberto Silva, a za Eboue Bendtner.

W końcu doczekaliśmy się wyrównania! W 80 minucie Hleb zgrał piłkę do Fabregasa, a ten technicznym strzałem pokonał Reinę. Można odnięść wrażenie, że przy tej interwencji nie popisał się Reina.

Ostatnie 10 minut to prawdziwy thriller. Grę zdominował Arsenal, choć Liverpool konstruował groźne kontry.

W 87 minucie kibice mieli powtórkę z 54 minuty - tym razem do pustej bramki nie trafił Bendtner.

Chwilę później Liverpool znalazł się pod polem karnym Arsenalu. Dirk Kuyt próbował symulować faul, ale sędzia nie dał się nabrać.

W 90 minucie żółty kartonik zobaczył Carragher. Ostatnie 3 minuty były typową twardą, męską grą. Wynik nie uległ już jednak zmianie.

Podsumowując, dzisiejszy mecz nie był najwspanialszym widowiskiem, jeśli chodzi o grę obu drużyn, ale emocji nie brakowało. Teraz jednak należy sobie zadać pytanie - czy tak grający Arsenal ma szanse z coraz lepiej spisującym się Manchester United?

Statystyki spotkania:
Liverpool - Arsenal 1:1 (1:0)
Posiadanie piłki: 47% - 53%
Strzały (celne): 12(8) - 11(4)
Rzuty rożne: 4 - 1
Faule: 17 - 10
Żółte kartki: 3 - 3

Składy drużyn:

Liverpool
25 Reina
03 Finnan
04 Hyypia
23 Carragher
06 Riise
20 Mascherano
14 Alonso (68' Arbeloa)
08 Gerrard
10 Voronin (65' Benayoun)
18 Kuyt
09 Torres (45' Crouch)

Rezerwowi:

30 Itandje
11 Benayoun
15 Crouch
17 Arbeloa
19 Babel
Arsenal
24 Almunia
03 Sagna
05 Toure
10 Gallas
22 Clichy (74' Silva)
27 Eboue (74' Bendtner)
04 Fabregas
16 Flamini
13 Hleb
07 Rosicky (66' Walcott)
25 Adebayor

Rezerwowi:

01 Lehmann
08 Diarra
19 Silva
26 Bendtner
32 Walcott

własne

Podyskutuj o tym na forum dyskusyjnym




zobacz aktualności na temat:
oceń tego newsa:
Tylko dla zarejestrowanych i niezablokowanych użytkowników serwisu!


-Zobacz także:
-Angielscy giganci zadłużeni
Wp.pl / 12.10.2008; 10:46
-Tylko (aż?) remis na Stadium of Light!
własne, BBC / 04.10.2008; 17:57
-Zapowiedź meczu: Sunderland -Arsenal Londyn
SkySports, Setantasports.com, własne / 03.10.2008; 13:44
-Skomentuj artykuł:

Tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu!

-Komentarze użytkowników (34):
-
Arsen258; redaktor komentarzy: 506 newsów: 327
01.11.2007; 17:30
Było ostro ale się udało
-
Oldgunner3; użytkownik komentarzy: 472 newsów: 0
30.10.2007; 18:08
Mecz b. dobry przez 20min. i ostatnie 20min.Rozpatrując plusy i minusy naszej gry,muszę stwierdzić,że mamy potencjał,ale czasami jednak wychodzi pewien brak doświadczenia.Dziwnie mało kreatywny był Rosicky,chimeryczny Adeba.,reszta tak sobie.Najlepsi za to wg mnie byli Hleb,Gallas i Sagna.Odczuwalny był też brak Robina.Gilberto poruszał się jak ślimak,nic dziwnego,że gra Flamini.Daje się rownież zauważyć niedostatek wartościowych zmienników.Ogólnie rzec biorąc remis na Anfield jest niezły,zwłaszcza bramka po super akcji.Natomiast mamy braki w ''grze w murze'';gol jak ze Spurs ,reakcja muru fatalna.Nie można skakać jak juniorzy bo to był poprostu rzut karny.Czas na analizę dla sztabu szkol., a czasu do meczu z mu coraz mniej.
-
barts; użytkownik komentarzy: 6 newsów: 0
30.10.2007; 16:05
o maris jestes bardzo pozytrywnie nasstawiony tez bym tak chcial ale z 29 premischip nie zawolujemy
-
gunners77; zawieszony komentarzy: 806 newsów: 0
30.10.2007; 14:41
dobra gra ale mała skuteczność
-
Maris228; użytkownik komentarzy: 2051 newsów: 0
29.10.2007; 21:20
jak z MU wygramy to juz mamy tytul. nie mozemy zapomniec o tym ze gramy u siebie !!!!
GO GO GUNNERS!!!!!!
-
domino; użytkownik komentarzy: 1044 newsów: 0
29.10.2007; 18:29
nie ma to jak Arsenal niepokonany
-
barts; użytkownik komentarzy: 6 newsów: 0
29.10.2007; 14:55
tak szkoda ale teraz nalezy wygrac z manchesterem i bedzie git
-
Guzik29; użytkownik komentarzy: 1122 newsów: 0
29.10.2007; 13:26
Szkoda tych zmarnowanych okazji.Ale uważam że Arsenal pokazał swoją wyższość. Pomimo dobrej obrony Lpool udało im się wyrównać.
-
LeBoss; użytkownik komentarzy: 31 newsów: 0
29.10.2007; 11:50
Mecz był świetny, trzymający w napięciu do końca. Cały czas jednak czułem,że nasi w końcu coś strzelą mimo bardzo trudnych warunków jakie postawili gracze czerwonych. Po przerwie gra Arsenalu wyrażnie nie układała się i mieliśmy problemy w środku pola. Wydaje mi się że dość słaby mecz zagrał Flamini, czego sprawcą był świetny tego dnia Alonso. Szkoda tak szybko straconej bramki , która ustawiła mecz. Myślę że mimo stuprocentowych sytuacji jakie mieli Cesc i Bendtner remis jest niezłym wynikiem. Kolejny raz pokazujemy, że wysokie tempo gry musi w końcu przynieść skutek w końcówce spotkania, co mnie osobiście bardzo cieszy. Czekam z niecierpliwością na Man Utd. pozdrawiam
-
dre; użytkownik komentarzy: 12 newsów: 0
29.10.2007; 10:11
Oglądałem mecza na żywo i muszę stwierdzić że:
1. Mecz znakomity, szybkie tempo gry, atak za atak.
2. Frajersko stracona bramka przez Arsenal. Takie bramki mogą tracić tylko frajerzy (np. Zagłębie Lubin) a nie czołowy klub w europie.
3. Kiepska gra Torresa (chyba grał z kontuzją).
4. Mam nadzieje że na mecz z Man U za Flaminiego wejdzie Gilberto, bo jest bardziej kreatywny.
5. Pierwszy poważny egzamin Arsenalu myślę że zdany na 4-.
.... Aha a po 6. Hegi to debil - hahaha.