homemailmap
kanonierzy
MyBet

Mourinho, Henry, Allardyce czyli o tym, co czeka klub, gdy wielcy odchodzą...

21.09.2007; 01:18 / Filip Duszyński

-W czwartek rano cały futbolowy świat został zelektryzowany – oto bowiem jeden z najsłynniejszych trenerów, znany przede wszystkim ze swych kontrowersyjnych poglądów ale i znakomitych wyników, jakie uzyskiwała jego drużyna, zdecydował się opuścić swoje stanowisko. Mowa oczywiście o Jose Mourinho, człowieku, który w ciągu ostatnich 3 lat miał gigantyczny wpływ na sytuację w Premiership i Lidze Mistrzów, kierując londyńską Chelsea. Manager ten rozstał się z klubem ze Stamford Bridge rzekomo za porozumieniem stron.

Kto by się spodziewał takiego obrotu spraw jeszcze kilka miesięcy, a co dopiero 3 lata temu?! Przypomnijmy, że kiedy w 2004 roku Mourinho zdecydował się objąć posadę trenera Chelsea, miał status niemal bezbłędnego i perfekcyjnego w każdym calu szkoleniowca – krótko mówiąc, postrzegany był jako ideał [sam siebie określał jako „The Special One”]. Na przestrzeni lat, a w zasadzie sezonów, sporo się jednak wydarzyło, a Chelsea poczęła wyobrażać sobie istnienie klubu bez Mourinho [co dotychczas wydawało się niefortunnym i kiepskim żartem].

Tak więc od dzisiaj pewny siebie Jose musi szukać nowego pracodawcy. Sądzę jednakowoż, że wypadałoby się skupić na tym, co czeka teraz Chelsea. Przyszłość nie maluje się bowiem w zbyt różowych barwach, choć… kto tak na dobrą sprawę wie, co może się wydarzyć i jak odejście Mourinho wpłynie na postawę Chelsea w tym sezonie? Pozostają nam oczywiście rozważania czysto teoretyczne, a tu mogą być dla nas niezwykle pomocne analogie. Analogie, których jest w obecnym sezonie w bród. Żeby się nie zamęczyć, wybierzmy dwie, wydawałoby się, najbardziej oczywiste – przykład Sama Allardyce’a i Boltonu oraz Thierry’ego Henry i Kanonierów.

Kiedy w lipcu tego roku do Barcelony przeszedł kapitan The Gunners, niemal cała społeczność Kanonierów na świecie rozpaczała, wszak trudno było sobie wyobrazić Arsenal bez Henry’ego. To jemu przypisywało się wykreowanie sukcesów Arsenalu – zresztą nie bez powodu, skoro zdobył największą ilość bramek w historii Klubu, a swą grą czarował przez lata wszystkich sympatyków klubu z Emirates Stadium. Natura ludzka nie jest specjalnie skomplikowana i nic dziwnego, że wszyscy bali się tej inności, pustki, jaka pozostała po wielkiej gwieździe światowego formatu. Specjaliści z rozmaitych gazet zalewali nas artykułami o rychłym końcu Arsenalu. Prognozowali, że The Gunners będą walczyli o 5., a w najlepszym wypadku 4. miejsce w Premier League. W jednym mieli jednak rację: Nastąpił kres pewnej Ery. Oczywiście, słowa te przekazywane były w zgoła pejoratywnym kontekście, ale jeśli pominąć ten fakt, to „Nowa Era” faktycznie nastała.

W zeszłym sezonie, jeszcze z Henrym w składzie, Arsenal grał straszliwie nieudolnie. Brakowało nie tylko skuteczności, ale i konsekwencji. Oto drużyna, która jest w stanie dwukrotnie pokonać Manchester United i na przestrzeni kilku dni wyeliminować FC Liverpool z dwóch krajowych Pucharów, nie potrafi poradzić sobie z… Sheffield United.

Po odejściu Kapitana miało być jeszcze gorzej. Ale… stało się zupełnie odwrotnie! Arsenal strzela wiele goli, co jest skutkiem bardzo dobrej skuteczności, gra płynnie. Bramki zaczęli strzelać nareszcie pomocnicy i skończyło się wieczne wypatrywanie Henry’ego. Drużyna jest z pewnością dojrzalsza – musiała się taka stać, gdyż na tych młodych zawodników spadła spora odpowiedzialności po odejściu Titiego. Reasumując, zamiast bitwy o 5. miejsce, Kanonierzy są na pierwszym miejscu w tabeli i imponują doskonałą grą. Tak więc w kontekście dobra Klubu, odejście Henry’ego można uznać za pozytywne…

Inaczej sprawa ma się z Boltonem. Przypomnijmy, że w ostatnich latach klub z Reebok Stadium zawsze zajmował wysokie lokaty, często wchodziła w grę walka o 4. miejsce. Było to dosyć specyficzne zjawisko, gdyż Kłusacy prezentowali, delikatnie mówiąc, raczej siermiężny styl gry a piłkarze byli mocno przeciętni. Nikt nie ma wątpliwości, że autorem ówczesnych sukcesów był Sam Allardyce, zwany w Anglii Wielkim Samem. Manager ten z iście niemiecką precyzją realizował swoje koncepcje taktyczne. I, trzeba przyznać, wychodziło mu to doskonale. Bez znaczenia jest fakt, że drużyna nie porywała swoją grą tłumów, a piłkarze grali piekielnie fizycznie. Wygrywali. To najważniejsze.

Po ośmiu owocnych latach pracy w Boltonie, Allardyce zdecydował się odejść do Newcastle United [uznał bowiem, że tylko w ten sposób będzie miał możliwość zdobycia trofeów]. I koniec. Pewna Era, podobnie jak w przypadku Henry’ego i Arsenalu, się skończyła. Z tą drobną różnicą, że Bolton przeżywa obecnie prawdziwy dramat.

Po sześciu kolejkach Kłusaki zgromadziły całe 3 punkty [sic!], przegrywając 5 spotkań i wygrywając jedno. Okupuje ostatnią, 20. lokatę. Znajduje się nawet za Derby County – beniaminkiem Premiership. Co niezwykle znamienne, skład znacząco się nie zmienił. Tak więc z tą kadrą zdziałać coś potrafił jedynie Big Sam. Nie bójmy się zatem powiedzieć, że odejście Allardyce’a ma dla klubu potwornie negatywne konsekwencje.

Powracając do meritum: Jak odejście Jose Mourinho wpłynie na postawę Chelsea? Piłkarze będą ciągle ci sami [przynajmniej do najbliższego okienka transferowego], ale nie wiadomo, jak będą sobie radzili z nowym trenerem. Z drugiej jednak strony, wiele osób zarzucało Mourinho, że jego koncepcja gry była zbyt schematyczna i definitywnie przestała już działać w tym sezonie. Być może więc pod okiem nowego szkoleniowca zawodnicy zaprezentują nową jakość? Nikt na to pytanie nie jest w stanie odpowiedzieć. Wiemy tylko tyle, że sprawdzi się któraś z dwóch zaprezentowanych opcji. Więcej będzie można powiedzieć po niedzielnej konfrontacji Chelsea z Manchesterem United.

My, jako kibice The Gunners, podświadomie pragniemy zguby Chelsea i spełnienia się „Wariantu Boltonu.” Trzeźwo jednak patrząc, utrata tak doskonałego rywala będzie dla wszystkich kibiców sporym nieszczęściem.


Sprawdź aktualne kursy w MyBet.com | Podyskutuj o tym na forum dyskusyjnym


zobacz aktualności na temat:
oceń tego newsa:
Tylko dla zarejestrowanych i niezablokowanych użytkowników serwisu!


-Zobacz także:
-Fabregas: Wezmę przykład z Vieiry i Henry'ego
Football365.com / 25.11.2008; 20:06
-Henry: Gerrard zasługuje na nagrodę
Setanta Sports / 20.11.2008; 23:44
-Henry: Nie wracam do Anglii
Northampton Chronicle / 11.11.2008; 12:06
-Skomentuj artykuł:

Tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu!

-Komentarze użytkowników (36):
-
Kuba678; użytkownik komentarzy: 118 newsów: 0
16.10.2007; 13:08
Wszyscy wiedzą że Chelsea się teraz rozpadnie, wszyscy u nich są załamani jego odejsciem.
-
wojas900; użytkownik komentarzy: 5 newsów: 0
26.09.2007; 21:22
juz chelsea nie bedzie taka dobra jak z mourihno
-
Maniek; użytkownik komentarzy: 111 newsów: 0
25.09.2007; 22:56
i po mourinho i chelsea
-
Tomasz; użytkownik komentarzy: 106 newsów: 0
25.09.2007; 19:47
Ciekawe kto teraz będzie ich trenerem.
-
fkobi; zawieszony komentarzy: 91 newsów: 0
24.09.2007; 23:15
dobrze ze mourihno odszed dlatego ze nie lubiałem go za ta arogancje i jego sposob bycia
-
Maniek; użytkownik komentarzy: 111 newsów: 0
24.09.2007; 17:17
I już po Chelsea.
-
Szef; użytkownik komentarzy: 2310 newsów: 0
24.09.2007; 09:18
Chelsea na pewno bedzie jeszcze mocna ale ten sezon moze sie okazac dla nich wielkim rozczarowaniem bez Mourinho przynajmniej na początku beda traciic pkt
-
StaryAFC; użytkownik komentarzy: 260 newsów: 25
22.09.2007; 21:39
I już po Chelsea. Murinio odszedł za nim posypią się
niektórzy gracze i po klubie niczym sie pozbierają z nowym trenerem to sezon przeleci.
-
Henry14; użytkownik komentarzy: 230 newsów: 0
22.09.2007; 14:38
Obojetni czy by zostal Murinho, czy sprowadza po nim lepszego. To i tak nie maja z nami szans.
-
vanPersie; zawieszony komentarzy: 577 newsów: 0
22.09.2007; 12:25
sadzę że teraz Chelsea się rozsypie po odejściu Mourinho...



strona główna|regulamin serwisu|reklama|współpraca|kontakt
Copyright © 2006-2008 by Kanonierzy.com   All Rights Reserved