homemailmap
kanonierzy
Goalkick.pl

Raport pomeczowy

Arsenal Londyn - Real Madryt [1:0]

(03.08.2008; 17:15)

Zwycięstwem Arsenalu nad drużyną Realu Madryt zakończył się Emirates Cup, którego zwycięzcą został dość niespodziewanie zespół prowadzony przez Martina Jola, Hamburger SV. Arsenal wygrał dziś skromnie, bo 1:0, ale zapewnił nam potężną dawkę świetnego futbolu.

W pierwszej połowie w zespole Kanonierów na ataku wystąpili Emmanuel Adebayor i Robin van Persie, którzy podobnie jak duet Vela-Bendtner w meczu z Burgenlandem, świetnie radzili sobie w tym spotkaniu. Obrona Realu Madryt nie robiła wrażenia na napastnikach Arsenalu, którzy przedzierali się przez nią, nie mogąc jednak znaleźć sposobu, aby pokonać doświadczonego Dudka, stojącego w bramce Królewskich.

Przez pierwsze 25 minut pierwszej połowy na boisku dominowali gracze Arsenalu. Szybkość Walcotta, drybling Adebayora i dośrodkowania Clichy'ego to jedne z czynników, które powodowały dobrą grę podopiecznych Arsene Wengera.

Z lepszej strony pokazał się w pierwszej połowie Samir Nasri, który występu w meczu z Juventusem nie może zaliczyć do udanych. Dziś jego podania były dużo dokładniejsze, a Francuz na murawie radził sobie lepiej.

Real bazował głównie na kontratakach, które szybko były powstrzymywane przez dobrze grającą defensywę Arsenalu. Najlepiej w pierwszej połowie zaprezentował się Robinho, ale młody Brazylijczyk nie miał łatwego życia, grając naprzeciwko obrońców Arsenalu.

Druga połowa rozpoczęła się również pod dyktando Arsenalu, który rozpoczął całkowitą kontrolę tego, co działo się na boisku. W 49. minucie Salgado sfaulował w polu karnym Robina van Persiego i sędziujący dziś Mark Clattenburg nie zawahał się z podyktowaniem jedenastki. Karnego silnym strzałem w okienko wykorzystał Adebayor, który po strzeleniu bramki podbiegł do kibiców i ucałował herb Arsenalu, deklarując tym samym przywiązanie do klubu.

W dalszej części drugiej połowy mogliśmy oglądać świetne akcje Adebayora, który przedzierał się między obrońcami Realu jak między pachołkami. Brakowało jedynie umieszczenia piłki