homemailmap
kanonierzy
Goalkick.pl

Raport pomeczowy

Arsenal Londyn - Juventus Turyn [0:1]

(02.08.2008; 17:15)

Zwycięstwo Realu Madryt z HSV 2-1 zapowiadało wielkie emocje w spotkaniu Kanonierów z Juventusem. Oznaczało to bowiem, że jeśli Arsenal chce wskoczyć na pozycję lidera tabeli turnieju Emirates Cup, musi wygrać ze "Starą Damą" nie mniej niż 2-0.

Arsene Wenger zaskoczył wielu fachowców, wystawiając do gry "drugi garnitur" Kanonierów. W protokole meczowym zabrakło Robina van Persiego, zaś od pierwszych minut miał okazje wykazać się Polak - Łukasz Fabiański, a także 16-letni Jack Wilshere. W ataku mecz rozpoczął dobrze spisujący się ostatnio duet Bendtner - Vela. Samir Nasri zasiadł zaś na ławce rezerwowych. Juventus wyszedł na murawę w optymalnym zestawieniu.

Od pierwszych minut odważnie poczynał sobie Jack Wilshere, który nie bał się wchodzić w pojedynki z tak doświadczonymi piłkarzami jak Pavel Nedved. Kanonierzy stosowali pressing na połowie rywala, co uniemożliwiało Juventusowi swobodne rozprowadzanie akcji.

Pomimo sporej różnicy wieku w składach obu drużyn to The Gunners wiedli prym na boisku. Najstarszym piłkarzem w drużynie z północnego Londynu był Emmanuel Eboue (25). Niestety z przewagi Arsenalu nie wynikało zbyt wiele, gdyż Kanonierzy nie potrafili znaleźć drogi do bramki Gianluigi Buffona.

Pierwszy poważny strzał Kanonierów miał miejsce w 24. minucie spotkania. Wówczas to po błędzie Vincenzo Iaquinty do piłki doszedł Nicklas Bendtner, który z 18 metrów uderzył jednak nad poprzeczką. Chwilę później groźny strzał Ramsey'a obronił Buffon. Ataki "Starej Damy" kończyły się zazwyczaj na wrzutkach i przechwytach piłek przez Fabiańskiego, co w żaden sposób nie mogło zaskoczyć Polaka.

W 34. minucie meczu Juventus trafił do siatki Kanonierów, jednak sędzia liniowy słusznie odgwizdał pozycję spaloną, kiedy David Trezeguet zdobył bramkę głową po dośrodkowaniu Nedveda.

Dwie minuty później doszło do identycznej sytuacji, jednak tym razem piłkę z rzutu wolnego uderzał Iaquinta. Futbolówka trafiła do Trezeguet, który po zdobyciu gola spojrzał jeszcze na arbitra liniowego po czym podbiegł do swoich kolegów z podziękowaniami. Jak pokazały powtórki, Francuz ponownie znajdował się na spalonym.

Po straconej bramce Kanonierzy nieco spuścili z tonu, oddając przewagę swojemu rywalowi. Do przerwy wynik jednak nie zmienił się i to Juventus schodził do szatni z przewagą jednej bramki. W przerwie Arsene Wenger dokonał trzech zmian. Na boisku pojawili się Emmanuel Adebayor, William Gallas oraz Abou Diaby. Murawę opuścili zaś Aaron Ramsey, Philippe Senderos i Carlos Vela.

Po kilku dobrych, składnych akcjach Arsenalu, Juventus wywalczył rzut rożny, po którym groźny strzał zdołał oddać Marco Marchionni, jednak Łukasz Fabiański czujnie chwycił piłkę. Podobnie jak na początku pierwszej połowy, tak i w drugiej części gry inicjatywę przejęli Kanonierzy, którzy z łatwością wymieniali miedzy sobą dziesiątki podań, lecz zdecydowanie brakowało strzałów.

W 59. minucie meczu Justina Hoyte, Jacka Wilshere oraz Emmanuela Eboue zmienili Theo Walcott, Bacary Sagna i Samir Nasri, który tym samym zaliczył debiut w koszulce Arsenalu na Emirates Stadium. Dwie minuty później po koronkowej akcji Kanonierów bliski zdobycia bramki był Emmanuel Adebayor, który po wrzutce Sagny głową uderzał na bramkę Buffona, Włoch nie dał się jednak zaskoczyć i złapał piłkę.

W 74. minucie gry po dobrym zagraniu Samira Nasriego, Nicklas Bendtner zdołał oddać strzał z bardzo ostrego kąta, lecz Buffon z największym trudem wybił piłkę przed siebie. Pięć minut później Hasan Salihamidzic mógł podwyższyć rezultat spotkania, jednak jego strzał z około 25 metrów obronił Fabiański. W 80. minucie meczu Emmanuel Adebayor stanął przed dobrą sytuacją bramkową, lecz po podaniu Bendtnera z 11 metrów uderzył nad poprzeczką.

W 90. minucie spotkania mogło dojść do wyrównania, jednak strzał Adebayora z przed pola karnego minimalnie minął prawy słupek bramki strzeżonej przez Buffona. Chwilę później arbiter główny zakończył mecz.

Za porażkę nie można winić Kanonierów, którzy przez większość spotkania przeważali na murawie. Bramka zdobyta przez Juventus nie powinna mieć miejsca, gdyż Trezeguet znajdował się na ewidentnym spalonym. Arsenal nie potrafił jednak znaleźć drogi do bramki Buffona, co skończyło się dość pechowo dla piłkarzy Arsene'a Wengera. Młodzi gracze pokazali jednak charakter i miejmy nadzieję, że w jutrzejszym meczu z Realem Madryt ujrzymy także bramki ze strony Arsenalu.

Arsenal Londyn: Łukasz Fabiański, Philippe Senderos (William Gallas 45), Justin Hoyte (Bacary Sagna 59), Johan Djourou, Emmanuel Eboue (Theo Walcott 59), Denilson, Kieran Gibbs, Aaron Ramsey (Abou Diaby 45), Jack Wilshere (Samir Nasri 59), Carlos Vela (Emmanuel Adebayor 45), Nicklas Bendtner

Ławka rezerwowych: Manuel Almunia, William Gallas, Bacary Sagna, Gael Clichy, Gavin Hoyte, Abou Diaby, Henri Lansbury, Samir Nasri, Mark Randall, Theo Walcott, Emmanuel Adebayor

Juventus Turyn: Gianluigi Buffon, Olof Mellberg, Zdenek Grygera, Giorgio Chiellini, Cristian Molinaro, Mohamed Sissoko (Rossi 82), Tiago (Albin Ekdal 77), Marco Marchionni (Christian Poulsen 77), Pavel Nedved (Hasan Salihamidzic 61), Vincenzo Iaquinta (Mauro Camoranesi 69), David Trezeguet (Amauri 69)

Ławka rezerwowych: Rossi, Nicola Legrottaglie, Jonathan Zebina, Lorenzo Ariaudo, Mauro Camoranesi, Christian Poulsen, Alessandro Del Piero, Albin Ekdal, Hasan Salihamidzic, Amauri.