homemailmap
kanonierzy
Goalkick.pl

Raport pomeczowy

Arsenal Londyn - Sevilla [3:0]

(19.09.2007; 20:45)

Po 90. minutach walki na Emirates Stadium Arsenal zasłużenie wygrał na inaugurację fazy grupowej rozgrywek Champions League, z drużyną Sevilli CF. "Kanonierzy" ograli wicelidera tabeli Primera Division 3-0, po bramkach Cesca Fabregasa, Robina van Persiego, oraz Eduardo.

Arsene Wenger zdecydował się postawić od początku spotkania na dwójkę Robin van Persie - Emmanuel Adebayor, tym samym umieszczając Eduardo da Silvę na ławce rezerwowych.

Już od pierwszych minut "Kanonierzy" chcieli pokazać, iż nie będzie to łatwy mecz dla hiszpańskiej Sevilli. Arsenal podbudowany wspaniałym dopingiem na Emirates Stadium od pierwszym minut ruszył do ataku. Chwilę po rozpoczęciu spotkania pierwszy strzał na bramkę Palopa oddał Adebayor, jednak piłka minimalnie chybiła.

Największe zagrożenie w szeregach Sevilli tworzyli na lewej stronie boiska Navas i Alves, którzy znani są ze wspaniałej przemienności pozycji. Defensywa "The Gunners" grała jednak dzisiaj bardzo pewnie i nie pozwalała zanadto rozwinąć skrzydeł graczom ofensywnym wicelidera Primera Division.

Kluczowym momentem pierwszej odsłony meczu była sytuacja z 26. minuty, kiedy to zawodnicy Arsenalu podawali piłkę wokół obrony Sevilli, po czym Fabregas bardziej chyba z nudów niż wielkiej determinacji spróbował swego szczęścia strzałem z 25 metrów. Jego wirujące uderzenie mocno odbił się od Escude, po czym piłka zmyliła bramkarza i wpadła do bramki gości.

Super snajper Sevilli, Kanoute najwyraźniej zbyt późno załapał tempo gry, gdyż jego pierwszy strzał na bramkę w pierwszej połowie oddany został dopiero w 42. minucie spotkania. Już dwie minuty później mogło dość do wyrównania, kiedy to świetne zagranie Poulsena w pole karne zmarnował Kanoute. Napastnik Sevilli fatalnie strzelił będąc w wyśmienitej sytuacji. Było to jednocześnie ostatnie zagranie pierwszej części gry. Do połowy utrzymywał się wynik 1-0.

Na początku drugiej odsłony gry w szeregach gości nastąpiła zmiana, Clemente Luis Fabiano został zmieniony przez Alexandra Kerzhakova. "Kanonierzy" rozpoczęli drugie 45 minut dość nerwowo. Już dwie minuty po pierwszym gwizdku arbitra Daniel Alves próbował zaskoczyć almunię z dużej odległości. Zaraz później Emmanuel Adebayor otrzymał żółtą kartę, za rzekome zagranie łokciem, które w powtórce okazało się świadomą symulacją Escude.

W 50. minucie gry boisko opuścił Tomas Rosicky, który doznał jakiegoś urazu, gdy tylko dowiemy się co stało się Czechowi, poinformujemy o tym na stronie. Na boisku pojawił się Abou Diaby. Bardzo aktywni w tym spotkaniu byli, Gael Clichy, oraz Bacary Sagna, którzy co rusz podłączali się do akcji ofensywnych. W 56. minucie van Persie w trakcie walki został kopnięty, co w następstwie mogło skończyć się kontuzją. Chwilę później było już 2-0! Flamini sprytnie odebrał piłkę Alvesowi, po czym popędził z nią lewą stroną boiska. Tam został sfaulowany. Do rzutu wolnego podszedł Cesc Fabregas, który zagrał piłkę wprost pod nogi Robina van Persiego. Holender dołożył nogę i umieścił futbolówkę w bramce Palopa.

Sevilla wyraźnie poddenerwowana takim obrotem spraw chciała szybko odpowiedzieć. Alexander Kerzhakov, który pojawił się na murawie w przerwie spotkania groźnie uderzył z 18. metrów, jednak piłka minęła bramkę Almunii. W 66. minucie gry w polu karnym "Kanonierów", po wrzutce Alvesa zrobiło się gorąco. Na nasze szczęście dwukrotnie w piłkę nie trafili gracze Sevilli, po czym ta odbiła się jeszcze od któregoś z graczy Arsenalu i wyszła na rzut rożny. Już 3 minuty później Adebayor był bliski podwyższenia rezultatu spotkania. Togijczyk otrzymał świetną piłkę w pole karne, tam wygrał pojedynek główkowy z Dragutinovicem, lecz minimalnie chybił. Nie można go jednak za to obwiniać, ponieważ był w stosunkowo trudnej sytuacji. Arsene Wenger miał zapewne duży dylemat, jeśli chodzi o Eduardo, ponieważ zarówno Adebayor, jak i van Persie grali dzisiaj w miarę oczekiwań kibiców.

Wszyscy zapewne dobrze zapamiętali słowa Kanoute, których snajper Sevilli użył w konferencji przedmeczowej. Wówczas to malijski piłkarz mówi: "Cesc? Damy radę!" - czy te słowa potwierdziły się w praktyce? Niech wszyscy osądzą sami. W 83. minucie na boisku pojawił sie Eduardo da Silva, który zmienił Emmanuela Adebayora. Chwilę później Kanoute oddał groźny strzał z 18. metrów. Napastnik Sevilli uderzył piłkę efektownym wolejem, jednak ta nie trafiła w światło bramki. W 87. minucie nastąpiła zmiana taktyczna w szeregach "Kanonierów". Boisko opuścił Robin van Persie, a po raz pierwszy w koszulce Arsenalu na boisku pojawił się Lassana Diarra.

Gdy wszyscy byli pewni, że arbiter zakończy spotkanie, wówczas doczekaliśmy się trzeciej bramki dla graczy "The Gunners"! W ostatniej minucie gry Eduardo da Silva zdobył bramkę! Znakomitym przechwytem popisał się w tej akcji Aleksander Hleb, a jeszcze lepszym podaniem Cesc Fabregas, który z bocznego sektora pola karnego zaliczył znakomitą asystę. Reprezentant Chorwacji musiał jedynie dołożyć nogę. Chwilę później sędzia zakończył mecz.

"Kanonierzy" pokazali dzisiaj, że są drużyną, z którą trzeba sie liczyć w europejskich rozgrywkach. Wygrana aż 3:0 z drużyną, którą IFFHS klasyfikuje na pierwszym miejscu robi ogromne wrażenie. Miejmy nadzieję, że młoda drużyna tak wspaniale wykreowana przez Arsene Wengera będzie co raz częściej budziła podziw wśród krytyków.

Arsenal Londyn: Manuel Almunia, Kolo Toure, Philippe Senderos, Gael Clichy, Bacary Sagna, Cesc Fabregas, Mathieu Flamini, Alexander Hleb, Tomas Rosicky, Emmanuel Adebayor, Robin Van Persie

Ławka rezerwowych: Lukasz Fabianski, Lassana Diarra, Denilson, Gilberto, Abou Diaby, Theo Walcott, Eduardo

Sevilla CF: Andrés Palop, Julien Escude, Ivica Dragutinovic, Daniel Alves, Federico Fazio, Jesus Navas, Jose Martí, Christian Poulsen, Diego Capel, Fredi Kanoute, Luis Fabiano

Ławka rezerwowych: Morgan De Sanctis, Khalid Boulahrouz, Duda, Renato, Seydou Keita, Enzo Maresca, Alexander Kerzhakov